W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Fantastyczne słowa płyną zza Oceanu

2017-12-02

No i trzeba w końcu otwartym tekstem napisać, że ważni krytycy muzyczni chwalą Maestrę Monikę Wolińską. Ja tylko gratuluję i się bardzo cieszę, że znam osobiście.

Słowa przyleciały dwa dni temu. Znakomity krytyk muzyczny Scott Cantrell, dziś freelancer, jeszcze do niedawna krytyk muzyczny The Dallas Morning News w znakomitych słowach ocenił maestrę właśnie. Monikę Wolińską, której raczej w mieście przedstawiać nie trzeba, bo znają ją także i ci, którzy do Filharmonii nie zaglądali, napisał, że wśród sześciu kobiet-dyrygentek, które biorą udział w specjalnym grancie w Dallas, właśnie nasza maestra oraz Lina Gonzales-Granados to dwie wielce i znaczące osobowości z talentem, dobrym kontaktem z orkiestrą oraz interesującą i ciekawą techniką dyrygencką. Co więcej z Maestrą pracowała pani Marin Alsop, dyrygent i jednocześnie szef muzyczny Baltimore Symphony, jednej z najlepszych orkiestr świata, a przy okazji jedna z dwóch kobiet dyrygentek prowadzących w USA znaczące i liczące się orkiestry.

Trzymam kciuki za Maestrą, zresztą nie mam złudzeń, że podbije USA, a na pewno Dallas. I w przypadku Moniki Wolińskiej potwierdza się reguła, że nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Pamiętam, jak wielu ludzi ją tu krytykowało. Dodam, nikt w wykształceniem muzycznym na jej poziomie – pomijam oczywiście muzyków FG i nie o nich chcę napisać. Tak wówczas myślałam sobie – trzeba mieć jednak dużo odwagi. Wystarczyło, że Maestra pojechała do USA i proszę. Jedna z dwu naprawdę liczących się osobowości na sześć z całego świata biorących udział w tym grancie. Ja tam serdecznie gratuluję i bardzo, ale to bardzo się cieszę oraz mocno trzymam kciuki. Zresztą chyba niepotrzebnie, bo złudzeń nie mam, co do efektów tego grantu.

No i z jeszcze jednego kątka, co prawda niezbyt miejskiego, ale miasta dotyczącego. Ruszyła produkcja skarbonek do Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A przecież od lat Finały w mieście przyciągają sporo ludzi, sporo to źle powiedziane, bardzo dużo. Znam też ludzi, którzy od lat organizują Finały oraz tych, którzy od lat zbierają na WOŚP pieniądze… No i wiem, że oni się cieszą, a ja się też cieszę. Jakoś idea WOŚP jest mi bardzo bliska.