W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Celiny, Ireneusza, Niny , 15 grudnia 2018

Już wiadomo, kolejne utrudnienia się szykują

2018-04-11

Wcale nie mam na myśli tramwajków, których nie ma, ani autobusów, które są. Mam na myśli brak pociągów, bo zamiast nich do Santoka będzie jeździć komunikacja zastępcza.

Od jakiegoś czasu wiedziałam, że nadchodzi ten moment, że znów w drodze do kraju będę się telepać w autobusach zastępczych. Potem się przesiadać w szynobus, a potem w czarnej dziurze, za jaką mam Krzyż, znów się będę przesiadać w jakiś pociąg. No i jakby powiedział Kazimierz Pawlak z „Samych swoich” – nadejszła wielkopomna chwila. Już wiadomo, od początku maja w kierunku do Krzyża będzie jeździła komunikacja zastępcza. Kolej przystępuje bowiem do remontu przejazdów i innych rzeczy na szlaku komunikacyjnym. Rzecz ważna i bardzo istotna, ale pasażerowie raczej tego nie docenią. Bo znów ich czeka ścisk, przerzucanie bagażu, jednym słowem coś okropnego. Ma to potrwać coś do września. Czyli mamy kumulację końca roku szkolnego, początek, środek i koniec wakacji. Już przez skórę czuję, że będzie okropnie.

Wiem i zdaję sobie sprawę, że każdy moment na duży remont jest jak raz nie w porę. Kiedyś te remonty trzeba zrobić. Będzie teraz. No i co? No i już wiem, że jak się będę gdzieś tam wypuszczać, to może nie dzięki kolei, ale Bla Bla, albo czymś w podobie. A ponieważ trochę mnie pięty świerzbią, więc na pewno będę musiała pomyśleć o komunikacji zastępczej. No cóż.

Inna rzecz, że jak ostatnio jechałam do Mieścinki z potokiem Kasztanówka, to się pięć razy upewniałam, że szynobusik jednak odjedzie z czwartego peronu. Szłam potem tam pomiędzy foliami i rusztowaniami. I wcale nie byłam pewna, czy dobrze idę. Szczęściem, szynobusik stał. Dojechałam do Mieścinki. A jakbym chciała, to i dalej do Zbąszynka, i jeszcze dalej do Winnego Grodu. Ale mnie wystarczyła Mieścinka.

Powiem tak, dawno już dworzec kolejowy w Mieście tak nie wyglądał. Czekam z niecierpliwością na koniec. Koniec remontu estakady i powrót do normalności podróżniczej. Dla mnie oznacza to tylko tyle: dobrze oznaczony dworzec, punktualne pociągi, czysto w nich i na dworcu. Tak ma być coś we wrześniu. Będzie? Zobaczymy. Bo ja jednak często czy to do Mieścinki, czy to w inne kierunki z dworca Gorzów Centralny się wyprawiam. We wrześniu powiem – sprawdzam. Kilka miesięcy upłynie, poczekam, powiem sprawdzam.

W kwestii komunikacji pociągowej na razie między bajki odkładam temat elektryfikacji tej linii.

I teraz z drugiego kątka. Wiosna przyszła nieodwołalnie. Wiem to od wczoraj. A skąd? Ano stąd, że obowiązki zawodowe zawiodły mnie na Manhattan. I tam zobaczyłam budy – bo nie wiem, jak nazwać te pojazdy, Wesołego Miasteczka, które od lat parkuje na całą wiosnę, lato i pół jesieni naprzeciw Panoramy. Już zaczęło się rozstawianie tych różnych urządzeń, co to ja nie lubię, ale dzieciarnia jak najbardziej tak. I znów będzie kolorowo, głośno, dla malusich i większych tajemniczo i ciekawie. Po kawiarenkach w środku Miasta ten Lunapark jest zawsze dla mnie znakiem, że ciepło jest. Na pole – mówiąc gwarą Małopolski – trzeba wyjść. Małym i malusim zafundować karuzelę i watę cukrową. Sobie chwilkę oddechu. No wiosna przyszła. Inna rzecz, że jestem ciekawa, co z Motylią? Tą piękną fontanną? Tą ze światłami i wodotryskami? Już na palcach rąk obydwu trzeba i można liczyć dni, kiedy fontanna zacząć winna działać. A jakoś cicho w temacie. A przecież ciężki grosz kosztowała, była i mam nadzieję, nadal jest ozdobą Manhattanu. Ludzieńki w różnym wieku ją zwyczajnie polubili i dobrze się obok czuli. Ja tam parę razy wieczorem się wybrałam. Urzekała mnie plastyka miejsca. Mieliśmy coś na kształt – w malutkiej oczywiście skali – fontann Kriżika z Pragi Czeskiej. I co? No i chciałabym wiedzieć, co? Będzie? Nie będzie? Jak nie będzie, to dlaczego? Jak będzie, to kiedy? Bo tylko przypomnę – wiosna nam nagle przyszła, z lekkim posmakiem klimatu z Sahary, ale jednak przyszła. Fontanna powinna działać, zresztą jak i pozostałe w Mieście.