W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Franciszka, Kazimiery, Ruty , 21 sierpnia 2018

O lipach będzie, tych ślicznych drzewach

2018-05-15

Miałam okazję niezwykłą przejechać się po mieście autkiem. Rzadkość to wielka, tym bardziej doceniam, że przemiłej znajomej się chciało. Chciało się zatransportować tam i z powrotem.

Autkami jeżdżę nader rzadko. Zwykle pieszo dyrdam, albo miejską komunikacją, też rzadko, bo trudna się ona zrobiła ostatnio. Piesze dyrdanie zostaje jako pewnik. I jak mnie przyszło pojechać auteczkiem, pięknym bardzo, to tylko się cieszyłam. Zapomniałam nawet, że zwykle boję się jeździć. Przemiła znajoma przewiozła mnie ulicą, gdzie lipy rosną. Stare, piękne drzewa. To szlak wyjściowy z miasta. Ulica Walczaka, tego Franka, który tu przyjechał w nadziei na dobre życie. Co się wydarzyło, tragedia. Udało się nam ulicę i patrona obronić. No i ja sobie tą ulicą jechałam, owszem i tak, dzięki przemiłej znajomej. Patrzyłam na lipy. Te piękne miododajne drzewa. I patrzyłam na remont. Remont sieci tramwajowej. Remont ma się dobrze. Już kiedyś napisałam, że jak jaka lipa, wpisana do rejestru zabytków umrze, to ja o tym napiszę Remont wygląda tak, że drzewa są opakowane i nic im się nie dzieje. To oczywiście pozór. Nikt nie myśli o korzeniach, a one są sensem i istotą bycia drzew. Poczekam jeszcze chwilkę, popatrzę, zachwycę się nową drogą, a potem powiem. Szlag i nie tylko szlag trafił lipy. Te zabytkowe – komu chce się pochylać nad zabytkowymi drzewami, pięknymi lipami? Nikomu się nie chce. Straszne i okropne to jest.

A teraz z innego kątka. Odkryłam w mieście, w moim bliskim sąsiedztwie kolejną chudą kamienicę. Mieszkam tu już 18 lat. Łażę i się gapię oraz fotografuję. I jak rozpoznałam kamienice bardzo szczupłe, na jedną oś, takie domy Kereta, to nagle zobaczyłam też chudą kamienicę, zaledwie na dwie osie. Dwie osie polegają na tym, że mamy dwa okna. I powiem tak, szalenie mnie zainteresowało, skąd taka szczupła kamienica się tu znalazła. Dowiem się, bo tak mam. I powiem więcej. Zakładam sobie projekt badawczy. Zaczynam łazić po Nowym Mieście, moim miastowym mateczniku, szukam szczupłych kamienic. Takich na dwa okna.

Zobaczymy, co się wydarzy.

Ps. Coś się zaczęło dziać w przypadku Kina Słońce. Przyjechali specjaliści, zdarli te okropne szmaty, gmerali przy konstrukcji.. Nikt nie chciał powiedzieć, co się dzieje. Mimo mego nauczonego talentu do rozmowy… Na razie jest okropnie. Może będzie lepiej?