W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Antonii, Ignacego, Wiktora , 17 października 2018

Konińskie Grand Prix dla Aluzji!

2018-06-11

No i jedna z najważniejszych nagród polskich festiwali dziecięcych i młodzieżowych jedzie do Miasta. Aluzja podbiła Konin i wywalczyła najwyższą nagrodę.

O tym, że Aluzja jest w absolutnym finale konkursu w Koninie, pisałam ostatnio, a teraz uprzejmie informuję, iż zespół wytańczył Grand Prix. Lepiej nie można i dlatego wielkie gratulacje zespołowi, ale i znakomitemu tandemowi choreograficznemu, czyli Magdzie Perze-Logdańskiej i Agnieszce Krawczyk-Oziewicz. Gratulacje wielkie, bo podbić Konin to jednak jest sztuka. A jak do tego dołożyć informację, że kostiumy do nagrodzonej choreografii zaprojektowała moja przyjaciółka, znakomita malarka Iwona Markowicz-Winiecka, to radość jest podwójna.

Miasto od lat ma zespoły dziecięce i młodzieżowe na bardzo wysokim poziomie. I od lat właśnie te zespoły powinny być znakami firmowymi miejskich imprez. Nie są, cóż trudno.

Za niedługo będzie można zobaczyć kolejny klejnocik, czyli Zespół Tańca Mali Gorzowiacy, który jest gospodarzem Festiwalu Zespołów Tanecznych. Szczęściem, w tym roku będzie to edycja ludowa, czyli coś dla mnie, bo jak wiadomo, oberki, kujawiaki, mazury i orawiańskie suity to coś, co Ochwat lubi najbardziej. Lubię bardzo mocno folklor, podoba mnie się zarówno rodzimy, jak i ten zza granicy bliskiej i dalszej. No i już się cieszę, że się znów pogapię na międzynarodowe towarzystwo. Bo na żywo, to zawsze na żywo. Lepiej, ciekawiej, z emocjami. Szkoda tylko, że …., a właściwie nie szkoda, bo jak zacznę wymieniać, kogo bym chciała zobaczyć, to zrobiłby się długi łam atłasu.

A teraz z drugiego kątka. Otóż dałam sobie prawie cały tydzień, żeby zobaczyć, co się wydarzy. A chodzi mnie o pozostałości po cięciu krzewów między innymi na placu Staromiejskim. Bo jak prawie tydzień ktoś te krzaki przyciął, to przycięte i schnące resztki tak sobie „malowniczo” leża i czekają, nie wiem, na co, ale czekają. Moim zdaniem tak chyba być nie powinno, ale ja się na sprzątaniu miejskiej przestrzeni nie znam, więc może tak ma być, ze te resztki tam przeleżą aż do zimy, pod warunkiem, że takowa nadejdzie. Bo trawa spod Filharmonii zniknęła. Przyjechała taka specjalistyczna maszyna i zwinęła ją w takie wielkie balusie, a potem zabrała. No i mamy skoszony trawnik wraz z buszem, w którym straszą te biedne drzewka, które ocalały z owego wybitnego koszenia.

No i tylko dodam, że chcę wiedzieć, co magistrat zamierza, bo radosne zawołanie – my się nie poddajemy, wcale do mnie nie trafiło, podobnie jak i do wielu innych.