W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Albina, Wandy, Zenona , 23 czerwca 2018

Jednak nie będzie ścieżki nad Wartą,

2018-06-13

Nie ma chętnych do budowy ścieżki, przedłużenia bulwaru w stronę mostu Lubuskiego. Czegoś nie jestem zdziwiona.

Nie udaje się miastu znaleźć chętnych na budowę przedłużenia bulwaru. Co prawda, nie ma być aż tak pancerny, jak sam bulwar, ale jednak. Powiem tak, wcale nie jestem zaskoczona. Od pewnego już dość długiego czasu oglądam różne inwestycje i co jedna to jakieś nieporozumienie. A to się nie kończy o czasie, a to się ślimaczy, a to jak już zostanie coś oddane, to z reguły obarczone felerami. No bardzo być może, że poszła jakaś zła fama o tym, jak tu się cokolwiek robi. Może dlatego nie ma chętnych. Może co innego mają do roboty. Inna rzecz, że dobrze by jednak było, aby to nabrzeże leciuteńko ucywilizować, ale tylko leciuteńko. Skoro na razie szans niet, to nie ma co się rozpisywać, co tam powinno powstać.

Za to jest inna, bardzo dobra informacja. Miasto wpisało się w coraz gęstszą sieć Kopert Życia. Taka koperta to karta, w której podaje się informacje dotyczące jej właściciela – dane osobowe, numer telefonu do bliskiej osoby, przebyte choroby, zażywane leki i uczulenia. Kartę wkłada się najczęściej do lodówki, na której umieszcza się naklejkę z nadrukiem „Koperta życia”. Umieszczenie koperty w miejscu widocznym i dostępnym umożliwia służbom medycznym w razie wypadku lub zasłabnięcia, a także policji, straży pożarnej, straży miejskiej czy służbom socjalnym szybki dostęp do podstawowych informacji o seniorze. Dlaczego w lodówce? Bo jest to urządzenie, które znajdziemy w każdym domu i ze względu na spore rozmiary – łatwe jest do znalezienia.

W Mieście jest już ich 6 tysięcy, Magistrat deklaruje, że jak będzie trzeba, to wyprodukuje ich więcej. I bardzo dobrze, bo przybywa ludzi, którzy mieszkają sami, a w stresie, sytuacji podbramkowej nie bardzo są komunikatywni. A tu proszę, wystarczy otworzyć lodówkę i proszę jest. Komplet informacji potrzebnych do udzielenia natychmiastowej pomocy. Choć sama nie jestem jeszcze seniorką, ale wiem, że jak się kiepsko czuję, to nic sensownego nie potrafię wydukać. Bardzo dobra inicjatywa, bardzo dobrze, że już w toku. I choć po kopertę do szpitala się nie zgłoszę, to sobie sama sprokuruję takową i włożę do lodówki. Będzie interesującym uzupełnieniem puszek z groszkiem, suszonymi pomidorami i jakimś zielskiem do jedzenia. Oczywiście, mam nadzieję, że nigdy się nie przyda, ale jak mówi stare polskie przysłowie, strzeżonego…

A skoro przy seniorach jestem, to właśnie oglądałam jednym okiem, bo praca nie pozwalała na zaangażowanie obu oczu, jak Miastowi seniorzy świętowali ćwierćwiecze Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Było podniośle, kiedy trzeba, zabawnie, kiedy trzeba, towarzysko generalnie. I powiem tak, pozazdrościć pogody ducha, pozazdrościć podejścia do życia. Ja od dość pokaźnego czasu wiem, że UTW to takie miejsce, gdzie chciałabym kiedyś się znaleźć. Może w gronie wykładowców – film, turystyka, krajoznawstwo, literatura, elementy kultury, na tym się z lekka znam. Jako słuchaczka – angielski, niemiecki, filozofia, wszystkie aktywności ruchowe. No cóż, trzeba poczekać jeszcze trochę, oczywiście pod warunkiem, że okoliczności życiowe mnie nie wywieją filetować tuńczyki w Norwegii, albo co innego jeszcze.

A na poważnie, znałam i znam wszystkich rektorów UTW. Mam na myśli śp. panią Marię Gwozdowską, Edwarda Korbana i Czesława Gandę. Wszyscy to wielkie osobowości. Pani Maria była dla mnie gwiazdą. Nie w sensie filmowym czy ściankowym. Była dobrą gwiazdą. Spotkania z Nią to zawsze był promyk, to dobre emocje, to zastrzyk pozytywnej energii. Uwielbiałam ją i wieść o jej śmierci była dla mnie czymś wybitnie przykrym. Zresztą późno się o tym dowiedziałam. Za późno. Pan Edward Korban, Honorowy Obywatel Miasta to wulkan energii, pomysłów i ścieżek do rozwiązywania spraw, które wydawałby się nierozwiązywalne. Pani Tosia, żona pana Edwarda tylko mu w tym pomagała. I pomaga, choć Edward Korban już urząd rektorski złożył. Ale tak ma, że jakoś bezczynnie nie umie. I ja to bardzo dokładnie rozumiem. Rektora Czesława Gandę znam będzie z jakieś ćwierć wieku, albo i może więcej i jest jedyną Magnificencją Rektorem, z którym jestem na ty. I Czesław to też człowiek, który jakoś nie lubi nic nie robić. Właśnie z UTW wrócił z Albanii, zorganizował ćwierćwiecze, za chwilkę coś kolejnego szykuje. A poza tym od zawsze prowadzi Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury. Nazwa dziś z lekka anachroniczna, ale nazwy się czepiać nie zamierzam. Natomiast RSTK jednak robi bardzo, bardzo dużo.

No i właśnie tacy to ludzie animowali i animują UTW, więc co się dziwić, że uczelnia trybi i to jak. Gratulacje panie i panowie, wielkie. I powtórzę, jak mnie nie wywieje do filetowania tuńczyków w Norwegii, to też się tam zgłoszę. A co.