W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Edmunda, Marii, Marka , 16 listopada 2018

Nareszcie trochę cywilizacji na dworcu

2018-07-05

Dzięki remontowi estakady miastowy dworzec PKP, zwany przeze mnie Centralnym wygląda fatalnie. Ale jest dobra informacja dla podróżnych.

Biletomat – to jest ta odrobina cywilizacji. I choć można kupić bilety na połączenia lokalne, to i tak skok rozwojowy jest wielki. Często jeżdżę w różne kątki i nic mnie bardziej nie wyprowadza z równowagi, jak jedyna kasa otwarta o czasie, kiedy z miasta jadą pociągi w trzech istniejących kierunkach. Bo kolej jak już rozkłada, to wszystko zapętla. Właśnie o tym czasie bywa czynna jedna kasa, a jak kto bilet zapragnie kupić nieco bardziej skomplikowany,  to już zaczyna się zabawa pod tytułem – zdążę czy nie zdążę.

A tak z głowy. Kupię sobie bilet w automacie i nie będę marudzić i wyrzekać. Oczywiście pytanie otwarte jest, jak długo będzie sprawny. Bo automat z kawą zepsuł się niemal natychmiast. I teraz żadna już siła mnie nie skłoni, aby kupić kawę. Ze dwa czy trzy razy automat mnie oszukał i jak na razie wystarczy. Co do biletomatu – jak się tak popatrzy na naturalną skłonność Miastowych do niszczenia zdobyczy techniki, to można się zastanowić. Ale nie, dworzec jest dozorowany, raczej urządzeniu nic nie grodzi. Z akcentem na raczej, bo to tam zna sposoby wandali….

I z drugiego kątka. Płynie do miasta flis, a dokładnie jedna tratwa. Oczywiście pod bardzo chwytliwym dziś hasłem – 100-lecie niepodległości. I o ile rzeczywiście stulecie mogą świętować w Skwierzynie i najdalej w Trzebiszewie, to w pozostałych miejscach wypada to, przynajmniej dla mnie, z lekka groteskowo. No ale co tam. W każdym razie flis sobie płynie, panowie i panie tratwę w Kole zbudowali i dawaj nią do Odry, a potem jeszcze dalej, do Bałtyku. Jak kto ciekaw życia flisackiego, to musi się w sobotę pod wieczór, tak kole 17.00 pofatygować na nabrzeże. Ma ów jednotratwowy flis dopłynąć w tych godzinach. Będzie sobie można zdjęcie z flisakami zrobić, może pozwolą wejść na pokład. No i bardzo dobrze, ciekawa to inicjatywa. Zapaleńców chwalić należy i iść im gratulować.