W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2018

Second hand w mieście nowy się pojawi

2018-07-06

Oczywiście jakiś tam second hand, czyli sklep z używaną odzieżą nie jest powodem, aby całego złośliwca zaraz pisać. Bo ten sklep jest przyczynkiem do nieco innej refleksji.

Musiałam wczoraj przemieścić się przez miasto. Pieszo, bo z reguły tak robię. Dziwne nie jest. Ale musiałam zmienić swoje stałe ścieżki, co w moim przypadku jest zwykle trudne. Jakoś bowiem tak mam, że mam zachowania autystyków (z całym wielkim szacunkiem i współczuciem dla nich). Te same drogi, te same bodźce, te same doświadczenia. Tak mam i co zrobić. No i tak sobie szłam i zobaczyłam, że w byłym Arsenale lada chwilka, już za momencik, no nie, Pankracy się nie pojawi z panem Zygmuntem, ale otworzy się second hand. Trochę się na duże ogłoszenie w postaci białej płachty zapisanej czarnymi literami pogapiłam, poszłam dalej, dotarłam tam, gdzie chciałam.

Dopiero później, kiedy już siedziałam we własnym domu i przykładałam lód na poparzone przez słońce ręce, przyszła do mnie taka refleksja. Otóż ta lokalizacja, to absolutne centrum miasta, to ponoć ważna ulica, ponoć ważna miejscówka. I coś mi zgrzytnęło w procesie myślowym i wspomnieniowym. Otóż bardzo dokładnie pamiętam, jak lat temu kilka były Szeryf zapowiedział, że nie będzie więcej second handów w centrum. Pamiętam popłoch i nerwowe ruchy, jakie wówczas się uczyniły. Szeryf tłumaczył, że nie chodzi mu o likwidację już istniejących sklepów, natomiast chodzi mu o to, żeby ich więcej nie powstawało, bo jak na razie i na przyszłość dość ich jest. Jego zdaniem, z którym ja się też zgadzam, centrum miasta to miejsce eksponowane, miejsce, gdzie się mają zagnieżdżać i lokować ciekawe miejscówki. Kawiarenki, butiki, jakkolwiek, coś, czym będzie się można pochwalić, gdzie będzie można turystów – jak już przyjadą, a przecież przyjeżdżają – zaprowadzić.

A teraz proszę, będzie. Powiem tak. Ja absolutnie nie jestem przeciw second handom. Sama dzięki pomocy nieocenionej znajomej kupiłam sobie w takich miejscach parę rzeczy. Ale jednak może nie w centralnych miejscach, w prestiżowych miejscówkach. Mało bowiem który sklep z odzieżą używaną potraf stworzyć ciekawą jakość, jaką ja oglądam w Berlinie albo w innych miejscach, do których docieram. Rzadko który kreuje się na butik, na miejsce, gdzie używane rzeczy nabierają dodatkowego blasku, a bardzo, bardzo mogą. Raczej jest to bazar. Dlatego o tym piszę. Bo wydaje mnie się, że skoro mamy walczyć o centrum, z projektowanym i nikomu nie potrzebnym deptakiem – wiem to od coraz większej liczby tubylców ale i innobylców zajeżdżających do Miasta, to jednak second handy się w tym wizerunku nie mieszczą. Miasto cały czas walczyło i walczy z wizerunkiem – tylko apteki i banki w centrum. Bo tego jest za wiele i wszyscy się na to zgadzamy. Miasto w pewnym momencie zaczęło też walczyć właśnie z ciuchlandami, jak ludzieńki określają second. Bo to była walka z pewną bylejakością. Pojawi się nam nowy ciuchland, znaczy co zrobić, miasto złożyło miecze. Nikt tu nie chce zakładać kawiarenek, wysmakowanych – też z ciuchami z drugiego obiegu – butików, sklepów z czymkolwiek, to niech będzie to. Ja absolutnie nie zakładam, że nowy second będzie ponurym bazarem z naprawdę byle czym. Tylko przypominam zasadę, jaka do jakiegoś czasu obowiązywała. Jak wrócę z tam, gdzie mnie droga prowadzi, to będzie po otwarciu. Pójdę, zobaczę. Podzielę się wnioskiem. Choć cały czas uważam, że były Szeryf miał rację…

I właśnie takie myślenie o otwieraniu second doprowadziło mnie też do tego, że niknie nam dobry sklep, hurtownia przy Sikorskiego. Właściciel, szanowany miastowy biznesmen stoi na stanowisku, że odszkodowanie z miasta za straty mu się należy. On pierwszy głośno o tym powiedział. Bo jakby żywiołowo rozpoczęty remont głównej osi miasta ma się nijak. Nijak. Generalnie nic tam się nie dzieje. Pan Krzysztof zresztą dokładne to udokumentował i dokumentuje. Chodziłam pieszo podczas remontu Warszawskiej i Walczaka do swojej pracy i jeszcze odrobinę wcześniej też do swojej innej pracy. Mnie wówczas szlag jasny trafiał, ale ten remont był dolegliwy dla mieszkańców, mniej dla właścicieli. Remont Sikorskiego, rozbabrany i zostawiony samemu sobie jest dolegliwy dla mieszkańców, ale znacznie, znacznie bardziej dla ludzi biznesu. Małego, ale jakże ważnego dla miasta. Bo to tak naprawdę mały biznes, ludzie prowadzący sklepy, hurtownie, małe punkty gospodarcze budują klimat Miasta. Bardzo mi żal, że niknie jednak fajny punkt, ceny były dobre, ludzie tam pracujący przyjaźni. To pierwszy, ale domniemam, że nie ostatni. Nie tak się robi remonty. Jednak nie tak. I jestem jak najbardziej za tym, żeby pan Krzyś, jak właściciela hurtownio-sklepu od lat mówię, dostał zadośćuczynienie od miasta. Za złamany biznes nieprzemyślaną w szczegółach inwestycją. I tylko miastu życzę, aby był jedyny. Bo zwyczajnie boję się, że takich ludzi, jak pan Krzyś, z ich małymi, a ważnymi biznesami będzie jednak więcej.

Ps. I teraz bardzo prywatne słówko ode mnie i kierowane do Tomka. Tomasz i jego żona Małgosia od początku towarzyszyli naszemu portalowi. Tomasz od początku wszystko i głośno komentował. Małgosia rzadziej, ale też. Byli przyjaciółmi portalu, moimi wspaniałymi znajomymi. Byli moimi bardzo, bardzo bliskimi znajomymi. Lubianymi. Wczoraj zadzwonił telefon. Nie odebrałam, bo coś innego robiłam. Popatrzyłam, Tomek – rzadko, albo bardzo rzadko dzwoni. Wybrałam numer i usłyszałam grom z jasnego nieba. W nocy zmarła Małgosia. A przecież umawialiśmy się na kolejne rzeczy, na kolejne koncerty. Tomaszowi szczere i bardzo osobiste słowa współczucia. Tomasz przyjacielu…. Żadne słowa nie przyniosą otuchy. Ale wiedz, że trochę z tobą równie się martwi i czuje żal. Duży żal. Tomek, jesteśmy z tobą.