W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2018

Przekonałam się osobiście, miasto nie jest przyjazne

2018-09-10

Już wiem, dlaczego turyści przyjeżdżają oraz wiem, dlaczego jest ich tak mało. Jak magistrat czegoś nie zrobi, to nie zajrzy do nas nikt.

Dwa dni spędziłam w towarzystwie wycieczki z Pomorza. Turyści przyjechali w Lubuskie, bo nie było zbyt daleko, a chcieli odpocząć, a przy okazji coś ciekawego zobaczyć. No i przyjechali do Gorzowa. Powiem tak – podziwiam. Po pierwsze nigdzie w centrum nie można zaparkować turystycznego autokaru, nigdzie. Gdyby nie wybitna przychylność Filharmonii Gorzowskiej, to chyba autokar musiałby pojechać nawet nie wiem gdzie, ale na pewno nie udałoby się go postawić tak, aby turyści mogli spokojnie obejrzeć miasto, a potem pojechać dalej. Nawet na placu PKS nie można, a dlaczego nie można? Ano bo nie można i już. Nawet nie dane mi było podyskutować na ten temat, bo nie bardzo było z kim.

Po wtóre – z perspektywy turysty miasto jawi się jako nieciekawe. Możemy sobie deklarować miłość do Gorzowa i Bóg wie co jeszcze. Ale co było interesujące? Schody Donikąd, rzeźbka Edwarda Eddy Jancarza, tajemnicze otworki w murach katedry i właściwie to koniec.

Po kolejne – zaleźć w centrum toaletę, to już problem. Ta jedna kosmiczna na skwerku przed dawnym Empikiem sprawy zupełnie nie załatwia. Może by tak ściągnąć pomysł z Poczdamu albo z Rygi, gdzie co krok stoją toalety. Oj, ale fakt, to są miasta – stolice, jedna landowa, druga kraju, co ja tam będę Gorzów do nich porównywać.

I następne. Wystarczy tylko turystów zawieźć do takiego choćby Kostrzyna i już wspomnienie tego, co w mieście nad Wartą widzieli blednie na tyle, że właściwie nie pamiętają. A ponieważ trudno się domyślić, że w księgarni można magnes na lodówkę kupić, a właściwego i wyodrębnionego punktu informacji turystycznej w centrum nie ma, wiec nawet i tego sobie zwykły turysta nie zafunduje. O jakimś folderku nie ma mowy.

Myślę, że wystarczy. To jest na tyle długa lista, że jest się nad czym zastanawiać.

Mnie w wielu momentach było wstyd – właśnie za to, że nie ma gdzie stanąć, aby ludzie w godziwych warunkach wysiedli, nie ma innych rzeczy. No wstyd i już.

Jak miasto jednak nad tymi tematami nie popracuje, to naprawdę nikt, kompletnie nikt tu nie przyjedzie. Bo liczy się też bardzo ta szeptana promocja, a ona na razie mówi jedno – nie ma po co.