W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Arkadii, Krystyna, Stanisławy , 13 listopada 2018

I znów drzewa przeszkodziły w planach ścieżki

2018-09-11

Znajomi podesłali mi zdjęcia, chyba tylko po to, żebym dostała zawału serca. Tym razem wyciętych drzew przy ul. Strzeleckiej.

Sama pisałam, że przy Strzeleckiej tylko pożal się Boże można powiedzieć. Ale ani ja, ani znajomi, którzy tam mieszkają, raczej nie przypuszczali, że pod ową pokrętną bardzo i moim zdaniem pozbawianą logicznego przebiegu ścieżkę pójdą też i te drzewa. No i coraz bardziej centrum pozbawione jest zieleni.

Będę jak zacięta płyta powtarzać, że nie przekonują mnie tłumaczenia miasta o konieczności budowy tej ścieżki, bo moim zdaniem coraz więcej złego się dzieje w tej kwestii, niż dobrego. Po drugie, tylko przypominam, że drzewa w mieście to cień i realne obniżenie odczuwalnej temperatury. W bratniej Zielonej Górze też trwa siekierezada, też im zafundowano wielką wycinkę. Oni tam mają jednak fotografa Pawła, który dokumentuje te wszystkie straty. Ja trochę za późno się zorientowałam, że u nas też trzeba coś takiego zrobić. Dokumentować całą tą złą wycinkę.

I po kolejne, zwyczajnie nie wierzę, że nagle większość drzew w centrum zachorowała, w tym dorodne drzewa iglaste obok SP 17 albo te, które rosły na Strzeleckiej. Po hekatombie nad Kłodawką, kiedy padło ponad 70 zdrowych drzew, może niekoniecznie wystawowo pięknych, ale zdrowych, już nie uwierzę w żadne zapewnienia urzędników w tej kwestii.

Przeglądałam sobie ostatnio w domu album o zieleni miejskiej. Dobrze, że jakąś dekadę temu ktoś wpadł na pomysł tej książki. Bo kiedyś dzieciom będzie można pokazać, jak wyglądało zielone miasto, choć cały czas urzędnicy z lubością powołują się na ten slogan. Już coraz mniej jest ono zielone, za to coraz bardziej zabetonowane i zapłytkowane.

Może jeszcze do kompletu w centrum trzeba wyciąć wszystkie te piękne wiśnie i śliwy ozdobne przy murach obronnych, bo to też kłopot, przecież owoce z nich mocno zanieczyszczają chodniki. Wstawi się wielkie plastikowe ich wizerunki w fazie kwitnienia i nawet w szarym grudniu będzie tu „pięknie”.

Ech… a kiedyś jednak lubiłam to miasto. Ale to było kiedyś.