W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2018

Przypominanie pewnej bardzo ważnej pisarki

2018-09-13

Wystawa i spacer po śladach Christy Wolf złożą się na wspomnienie pisarki, chyba najważniejszej dla Gorzowa. Dobrze by też było, aby gorzowianie poznali jej książkę.

O znaczeniu Christy Wolf, a właściwie jej książki „Wzorce dzieciństwa” dla jej rodzinnego miasta, czyli Gorzowa, trochę już napisano. Ale myślę, że nigdy za wiele, zwłaszcza jeśli chodzi o pisarkę, której proza wcale nie należy do łatwych.

Jakiś czas temu udało mnie się kupić „Wzorce dzieciństwa” na jakiejś internetowej aukcji. Książka nie była droga, a kiedy do mnie dotarła, jej wygląd świadczył, że była czytana i to na pewno nie jeden raz. Byłam zaskoczona. Bo miałam wrażenie, że generalnie tę książkę to przeczytało kilku germanistów oraz kółko zapalonych regionalistów w samym Gorzowie. A tu zonk, ktoś inny też tę prozę czytał. To trudna lektura ze względu na metodę pisarską oraz styl. Ja „Wzorce” czytam cały czas, wracam do ulubionych fragmentów, lubię jej dywagacje o zielsku zwłaszcza. Poza tym interesują mnie powidoki przeszłości nakładające się na to, co pisarka widzi w życiu już dorosłym. Jak nagle duże miasto dzieciństwa niewyrosłej dziewczynki kurczy się do z lekka przykurzonego i innego miasteczka widzianego oczyma dorosłej kobiety. Ciekawa to lektura. Podobnie jest z jej innymi książkami. Znawczynią jej pisarstwa jest dr Krystyna Kamińska, która wprowadza nas wszystkich w meandry literatury lubuskiej w najszerszym z możliwych ujęć, ale o Chriście naprawdę wie najwięcej. I to właśnie lata temu dzięki Krystynie sięgnęłam i ja po „Wzorce”.

A teraz po w pewien sposób te książkę sięgnęli artyści – bo w Galerii BWA lada chwilka otwarcie wystawy poświęconej pisarce i tego, co zostało. Super, że ktoś z kuratorów pomyślał właśnie o takiej prezentacji. Wśród uczestników jest artystka wywodząca się z Gorzowa, Dominika Olszowy. I tu zwłaszcza jej pracy jestem ciekawa.

Ale to nie koniec, bo za dni kilka gorzovianista Robert Piotrowski poprowadzi zainteresowanych po szlakach, jakimi mogła chodzić pisarka po mieście swego dzieciństwa czy po drogach, jakie przemierzyła jako dorosła kobieta, kiedy wróciła z krótką wizytą do Gorzowa.

Powtórzę, uważam, że to znakomite pomysły, aby przypomnieć, zaprezentować, utrwalić postać pisarki.

Inna rzecz, że dobrze by było co i jakiś czas w taki lub podobny sposób upamiętniać albo też przypominać innych twórców związanych z miastem. A trochę ich było. Za poprzedniej władzy trochę artystów udało się upamiętnić w martwej od kilku lat Alei Gwiazd. Jakiś czas temu Andrzej Trzaskowski też upamiętnił swoich znajomych i przyjaciół, za co wcale nie spotkały go w generalności miłe słowa, poza jedną radną, która nie szczędziła pochwał. Ale to był tylko jeden głos. Dużo dobrego robi w tej kwestii Towarzystwo Miłośników Gorzowa, znaczy Mecenas et consortes.

Choć miasto ma charakter i proweniencję robotniczą, do dziś to jest odczuwalne i zauważalne, to jednak paru ciekawych twórców zarówno przed wojną, jak i po wojnie tu żyło i coś zrobiło. I wcale nie mam na myśli magistratu jako zaczynu czy drożdży różnych sposób pamięci, ale jako urzędu, który pomaga.