W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Dalidy, Juliusza, Łucji , 13 grudnia 2018

Znów ktoś ma sadzić drzewka obok Filharmonii

2018-10-09

Miasto znów zaprasza do sadzenia drzewek na ugorach, ostatnio zresztą cywilizowanych, przy Filharmonii. Ostatnia taka akcja skończyła się spektakularną klapą i dużą ujmą wizerunkową.

Pamiętam tamtą akcję bardzo dokładnie. Był deszczowy i raczej chłodny dzień. Ugory przy FG, śliczne pagórki tak po prawdzie, wcale nie zachęcały do akcji sadzenia drzew. Ale przyszło nad wyraz sporo ludzieńków. Co niektórzy sami, co niektórzy z wnukami, co niektórzy owszem z własnymi dziećmi, a co niektórzy z przyszłymi dziećmi (mam na myśli swoją przemiłą znajomą, która się w ten mokry dzień w dość wysokiej ciąży przytaśtała na pagórki) się stawili. Posadzili drzewka, potem one zarosły maksymalnie, a potem to już było, co wszyscy wiedzą.

Teraz miasto znów zaprasza i z lekka namawia na udział w ponownych nasadzeniach. Powiem tak, każda akcja sadzenia przyszłych drzew jest godna uwagi. Dlatego o niej piszę. Daleko mnie jest do tak zwanego Zielonego Zespołu czy też Zielonej Grupy, bo lata doświadczeń mnie nauczyły, że takie właśnie działania są plasterkiem a nie rzeczywistym działaniem. Bardziej wierzę i bardziej ufam zielonej partyzantce miejskiej, której w Gorzowie nie ma, może jeszcze nie ma.

Dlatego z dużym marginesem niezaufania oraz niedowierzania odnoszę się do tej akcji. A powiem dlaczego. Dlatego oto, że te pagórki nie mają jakiegoś jasnego planu działania. Część gruntów jest FG, po co? Bogi wszelakie, a jest ich na naszej pięknej błękitnej planecie coś około 3,5 tys., wiedzą. Część jest chyba miasta. I na tych miejskich trwa dziś i nie tylko dziś jakaś zmasowana akcja – trwa wycinanie chaszczy, goli się zielsko, ma być chyba wytwornie i wersalsko. I tam się mają pojawić te nowe drzewa wykoszone kilka miesięcy temu. Teraz to jest bardzo wytwornie, ale co będzie za niedługi czas? Ano nikt tego nie wie. Ważą się losy władzy. Może się zmieni, może nie. Może przyjdzie nowy włodarz, może nie. Jak znam życie, zielsko będzie znów na końcu listy. Czego oczywiście nie rozumiem, bo zielsko to tlen, to życie, to oddech w gorąc lata. Ktoś znów coś posadzi, ktoś potem znów o tym zapomni. Ktoś wpadnie na pomysł, a może nową dróżkę tam puścimy, trochę kostki, trochę betonu i znów będzie „przepięknie”… A drzewa? A niech sobie tam gdzieś rosną… Gdzieś tam.

Tylko co znów powiedzieć dzieciom, które kolejny raz zasadzą drzewka z dedykacją dla mamy i taty lub babci… A potem je ktoś znów wykosi, bo ma być wersalsko? No co? Ja nie wiem.

A teraz z drugiego kątka. Od lat się mówi o tym, żeby porządek w mieście zapanował w kwestiach reklamy. Miało być uporządkowanie tego tematu w sensie uchwały miejskiej. Choćby na wzór miasta Smoka Wawelskiego, tkaczek łódzkich czy Wawy. I co? I nic. Szkoda. Bardzo szkoda. Ale z drugiej strony, co się bić o bałagan reklamowy, kiedy generalnie w rozkopanym do maksa mieście trudno mówić o jakimkolwiek porządku.

Miałam wczoraj niezwykłą okazję, że przemili znajomi przewieźli mnie auteczkiem po mieście. Tam, gdzie się zwyczajnie dało. Jechałam, patrzyłam na bałagan reklamowy w mieście i nic nie mówiłam. W moim przypadku to rzadkość. Przykro się jechało, naprawdę przykro.

Ps. Bo do tej pory nie pogratulowałam panu Bartkowi Zmarzlikowi tytułu wicemistrza świata na żużlu. Pierwszego wicemistrza – ze srebrnym medalem, bo brąz już ma. Oglądałam cały cyrk GP w telepatrzydle. Darłam się w strategicznych chwilach. Znajomi i sąsiedzi prosili, żeby znów o wrzaskach nie pisać. Ale dlaczego nie? Drzemy się, ale to nikomu raczej nie przeszkadza. Gratuluję panu Bartkowi srebra, gratuluję bardzo. Jak do tej pory w polskim żużlu nie było zawodnika, który w tym wieku, przypomnę, pan Bartosz ma zaledwie 23 lata, tak po prawdzie to smarkacz jest, który tyle w speedwayu osiągnął. Nikt przed nim. Wiem, że Kinice spuchły z dumy, że kogoś takiego mają. My w Gorzowie, też. Wielki sportowiec, w trudnej technicznej – z pozycji techniki jazdy i technicznej z pozycji sprzętu, technologii całego teamu dziedzinie, pokazał, że jeszcze nie wszystko zakończone. Ja tam pewna jestem – złoto Indywidualnych Mistrzostw Świata w żużlu w zasięgu. Jutro, znaczy za rok, może dwa, ale będzie. Na dziś, super i ukłony oraz podzięka za wzruszenia. Dodam jedno słówko. Jak się dziś wycieczki po mieście Gorzów prowadzi i się dochodzi do pomnika Eddy’ego, to fani żużla spoza miasta mówią – Jancarz i od razu dodają – Bartek Zmarzlik. Nie ma pomnika, ale już jest bardzo mocno znany. Raz jeszcze – najszczersze gratulacje i dzięki za wzruszenia. I słowa uznania za to, co mówił podczas meczu dla Tomasza Golloba. Akurat to nie moja bajka, ale pan Bartek jak zwykle klasę pokazał. Gratulacje.