W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Ludziom chce się pomagać czterołapim i skrzydlatym

2018-12-05

Każdy lubi miziać pieska, najlepiej takiego wystawowego, takiego ładnego. Pogłaskać, zachwycić się i pójść dalej. Mało komu chce się pomyśleć o tych innych. Z tego straszącego mnie miejsca.

Każdy lub prawie każdy lubi psy, najczęściej te takie ładne, takie wystawowe. Można poglaskać, jak pan czy pani pozwoli. Pozachwycać się, zrobić focię, wrzucić na FB… Oj jak pięknie i jak czadowo. Mało z nas, albo raczej nikt nie myśli o tych innych, tych w schronisku dla czterołapich nieszczęść. Znam schronisko dla psów w Mieście. Fakt, dawno tam nie byłam i nie wiem, czy im się tam polepszyło. Nie idę tam z dwóch powodów. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że zwyczajnie nie mogę patrzeć na psy w klatkach i na wybiegach. Boli mnie to bardzo. A drugi jest taki, że chciałabym bardzo ulżyć doli, a zwyczajnie nie mam jak. Trzeci – malutki powodzik jest taki. Choć bardzo, bardzo lubię, to od dziecka boję się psów. Co dziwne jest, bo sama miałam i może jeszcze kiedyś mieć będę. Ale co zrobić, strach.

Dlatego też bardzo podziwiam wszystkich, którzy czterołapim starają się pomóc. I robią to w różne sposoby.

W Mieście jest Mariola, która prowadzi dom preadopcyjny dla czterołapich… Sylwia i nie tylko jej pomagają, ale to Marysia, bo tak o niej mówię i do niej się zwracam, ma na głowie cały zwierzęcy cyrk. Furda tam zwierzęcy. Z tym sobie daje radę. I to konkursowo. Marysia musi się mierzyć z … podarunkowiczami. Teraz za chwilkę święta, których ja nie obchodzę, ale inni tak. I co I rusz do Marii dzownią ludzie, bo pieska, kotka, na prezent by chcieli. Zresztą dla prezentowiczów znaczenia nie ma, czy święta, czy nie. Pieska, kotka na prezent. Coś okropnego. Ale tak jest. Marysia dzielnie daje sobie radę. Za co podziwiam.

W Mieście jest też pewna agencja. Ania ją prowadzi. Jej agencja zbiera banery polityczne I nie tylko, potem je przetwarza a dochód idzie na schronisko, na te czterołapie nieszczęścia, które nieszczęśliwe stały się dzięki ludziom. Banery posłużą do sprokurowania czegoś nowego, jakichś ciekawych rzeczy. Potem te rzeczy trafią na aukcję i grosz na Azorki pójdzie.

Tylko chwalić, tylko wspierać. Tylko wielkimi literami mówić, że zwierzę nie jest prezentem. Bo taki prezent ma wielką szansę, że wyląduje w schronisku, w klatce, na wybiegu. Sam i przestraszony. Zawsze w takich momentach myślę o św. Franciszku z Asyżu (ja kompletnie niewierząca w świętości i takie tam różne), który mówił o braciach mniejszych, ich prawach, w tym prawie do godnego życia oraz kochania. To ten święty, który jak był zmęczony rzeczywistością, przykrą, to kazał ptakom. Kazał znaczy wygłaszał kazania. Opowiadał im, jak pięknie może być. Minęło chyba już tysiąc lat od jego czasów, a nic się nie zmieniło.

Dlatego też bardzo chwalić trzeba tych, którzy czterołapim – psom, kotom, pomagają. Raz – prowadząc dom preadopcyjny, dwa – organzując takie akcje, jakie robi Ania. Dwie niepospolite kobiety w mieście, ale jeszcze kilka innych, bo pani Małgosia, bo pani Ania, bo pani Maria tu u mnie po sąsiedzku… Bo Ania Łaniewska, znakomita aktorka, specjalistka od pomocy ptakom…. Nie wiem o wszytkich, ale chyba okazuje się, że takich czułych na niedolę braci mniejszych w Mieście jest wiele.

Ja tylko nieskromnie się przyznam, że wspomagam od czasu do czasu groszem niewielkim, bom raczej z żebraczej rodziny, pewną Rudą w Grajewie na Podlasiu, która też prowadzi pogotowie kocio-psie, bardziej kocie. Owa Ruda – Marta znaczy, ma ten sam problem, co Marysia. – Jak to kotka nie można wziąć? Ta kotek da sobie radę. Jak to pieska nie można wziąć? Przecież smycz na podwórku długa… A buda? Jaka buda? Pies sobie da radę. To stałe pytania, na które muszą dobrodziejki odpowiadać. I czasami szlag je trafia, ale byle komu zwierząt nie dają. Na pewno nie w prezentach świątecznych.

Dobrze się jednak dzieje, że są ludzie, którzy czterołapim i skrzydlatym pomagają…

Ps. I z innego kątka. Dziś 90. urodziny obchodzi wielka polska aktorka. Wielka talentem, wielka charyzmą, bo z postury to raczej niewielka. Mam na myśli panią Barbarę Krafftownę. Generalnie panią Barbarę wielu z nas pamięta z serialu “Czterej pancerni i pies”, gdzie zagrała honorną Honoratkę, która Gustlika wzięła w pierścień i ślub. Ta w Mieście jest cała masa ludzi, nawet bardzo młodych, którzy jednak kochają ten serial. Kochają i oglądają, bo stale obecny w kanałach filmowych jest. Ja lubię te odcinki, kiedy Honorata się pojawia. Co więcej, lubię, kiedy Aleksander Bielawski się pojawia, lubię też te, gdzie jest Szarik. Znakiem prostym lubię cały serial. Ale Barbara Krafftówna to też  “Jak być kochaną” - czapki z głów. “Przygody Pana Michała”, “Rękopis znaleziony w Saragossie”…. Wiele, wiele innych ról, w filmie, teatrze, kabarecie. Świat filmu świętuje urodziny tej niepospolitej, wielkiej aktorki. My w Mieście też się dołączamy… Wszytkiego naj….

Ps. 2. 1889 złośliwców. Tyle szacowny portal echo opublikował. Sama jestem zaskoczona….