W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

To jednak nie była piękna niedziela, nie była

2019-01-15

Kiedy wczoraj wracałam z pracy, co i rusz, w każdym miejscu w mieście słyszałam rozmowy o śp. Prezydencie Gdańska, panu Pawle Adamowiczu i o Jerzym Owsiaku.

To nie tak miało być. Tak mówili niemal wszyscy w Gorzowie. Potem był wiec przeciwko nienawiści i przemocy. Ludziom praktycznie nie chciało się nic mówić. Nie przypuszczałam, że wydarzenie w Gdańsku znów spowoduje, że ludzie się będą jednoczyć. Jednoczyć w całym kraju, w tym i w Gorzowie. I mówić głośno, co myślą. I powiem tak, wielu, a właściwie większości komentarzy nie da się przytoczyć. Dominował żal i smutek po śmierci pana Pawła Adamowicza, ale też słowa wsparcia dla Jerzego Owsiaka.

Gorzowianie byli mocno poruszeni. Ale poruszeni też i myślą, która gdzieś tam zaczęła się krystalizować, że może to był ostatni finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, bo jak dyrygenta zabraknie, a wszystko jednak na to wskazuje, że zabraknie, to on się zwyczajnie nie odbędzie. Podobnie jak i uwielbiany przez bardzo wielu Woodstock, na który Gorzów jeździł gremialnie – autkami, pociągiem, jakkolwiek.

Potem zajrzałam do mediów społecznościowych. Właściwie nie było innego tematu. Żal, smutek, sprzeciw przeciwko metodom władzy, to był główny temat. Także w gorzowskich mediach. Gorzowianie gremialnie wysłali słowa żalu i wsparcia rodzinie Pana Prezydenta, ale też apelowali do Jerzego Owsiaka, żeby jednak przemyślał swoją decyzję.

Coś się w tę niedzielną noc i wczorajszy dzień zmieniło. Także w myśleniu gorzowian. Bo nawet jeśli ktoś myśli inaczej, to zwyczajnie nie miał odwagi, aby o tym głośno mówić. Inna rzecz, że śmierć zmienia optykę wielu ludzi.

Stało się straszliwe, niepowetowane zło. Ręki do niego przyłożyli różni ludzie. Czy coś się zmieni? Nie wiem. I raczej chyba dziś nie ma nikogo, kto umiałby na tak postawione pytanie odpowiedzieć. Wiem na pewno, że u wielu gorzowian tak się stało. Sami o tym mówili. To wszystko nie powinno się wydarzyć.

W moim oknie do późna paliła się lampka.