W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

Kolej jednak potrafi zaskoczyć podróżnych

2019-02-04

Z reguły wydziwiam i narzekam na kolej i jej spółki. Tym razem jednak przyjdzie mi powiedzieć dobre słowo pod adresem pewnej pani na gorzowskim dworcu.

Zapragnęłam onegdaj pojechać do Miasta Koziołków na Targi Turystyczne, zresztą jak niezmiennie od kilku lat. A ponieważ nade wszystko nie lubię stać w kolejce i się denerwować, że na ciuchcię jednak nie zdążę, poszłam w piątkowe popołudnie, aby sobie bilet kupić. Mniej więcej blade pojęcie miałam, jak chcę tam i z powrotem. Okazało się, że moje blade było bardzo blade. Ale pani w kasie zainteresowała się moim planem i wynalazła ni mniej ni więcej a – mały bilet weekendowy za 39 zł polskich, czyli nieograniczoną możliwość podróżowania po całym kraju przez weekend. Ale żeby nie było za przewspaniale, podróżować na ów bilet można tylko pociągami Regio. Co oznacza, że jeśli pojadę Regio do Zbąszynka, a przesiądę się na pociąg Kolei Wielkopolskich, to klops. Bilet odrębny muszę kupić. Pies drapał, trzeba uważać, a można sobie pojechać hen daleko.

No i proszę. Telepię się tymi pociągami całe życie. Czasem blisko, czasem daleko. Znam się na zniżkach w kolejach niemieckich, a tu polskie taką siurpryzę mi przygotowały. W każdym razie, sobkiem nie jestem, dzielę się dobrą wieścią. Jak kto chce spróbować takich możliwości podróżowania, to musi w piątek, co to jest warunek sine qa non, udać się na ten ułomek dworca, jaki mamy i zakupić ów bilet. I co – bilet ważny jest od piątku od 19.00 do poniedziałku do 6.00. Liczba przejazdów – nieograniczona. Nic tylko jeździć.

A że pociąg do Miasta Koziołków w sobotę był opóźniony i ponad pół godziny i cała czereda podróżnych jadących mniej więcej w tym samym celu lub kierunku wściekle galopowała w Krzyżu po tym przeklętym wiadukcie, to już inna inszość.

I powiem tak jeszcze, przykro się wraca do Miasta naszego skądkolwiek. Ostatnio usłyszałam, że generalnie trudno znaleźć coś bardziej przykrego niż rozbabrany i pustoszejący Gorzów. No i rzeczywiście coś w tym jest.