W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Jarosława, Konrada, Selmy , 21 kwietnia 2019

Jak się dobrze rozejrzeć, to jednak coś ładnego się znajdzie

2019-02-06

Owszem, znajdzie się coś ładnego w mieście, ale trzeba się rozejrzeć i najlepiej zrobić to po ciemku. Bo wtedy wszystkie paskudy nikną.

Jakoś tak się stało, że wyszedł mi mini serial o tym, co nas wiąże z miastem. No i bilans jest taki sobie. No to pomyślałam sobie, że poszukam czegoś ładnego. I wcale długo szukać nie musiałam. O mojej instytucji pisać mi nie wypada, zatem przyjrzałam się kilku innym miejscom. No i przede wszystkim zachwycił mnie pięknie oświetlony Teatr Osterwy. Jakoś za ostatni czas przechodziłam obok Teatru w jasny dzień, a tu proszę, no coś naprawdę pięknego.  Pamiętam, jak wiele lat temu obecna dyrekcja zapowiedziała, że z tego z lekka zapyziałego budynku zrobi właśnie perełkę, i tak się stało. Jeszcze tylko sala główna i będzie pełen zawrót głowy. Podobnie ładnie wyglądają Bulwary. Bo zwyczajnie jakoś nie widać rozbabranego wiaduktu i można się zachwycić. W każdym razie taki zachwyt słyszałam w głosie tych, co ze mną podróżowali od strony Zawarcia. Inna rzecz, że ten zachwyt minął, jak się pokazała Dominanta, ale cóż, coś za coś.

No a jak się jeszcze willa Schroedera doczeka iluminacji, to będzie kolejny ładny fragment miasta. No i właściwie na tym koniec. Niezbyt dużo, ale co zrobić. Takie miasto. I wcale nawet nie trzeba się nachodzić….

A teraz z drugiego kątka. Dziś 30. rocznica rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. I jak zwykle tego dnia przypomina mnie się śp. senator Stefania Hejmanowska, która brała udział w tym wydarzeniu. Szczęściem na swoją ulicę w Mieście, szkoda tylko, że taką krótką i odebraną komu innemu, ale cóż, takie czasy. Pamiętam moje spotkania z panią senator, która zawsze mnie rozpoznawała w taki sposób – och witam, ale proszę przypomnieć, jak pani ma imię, bo… A potem to już była zawsze bardzo ciekawa rozmowa. I może to głupie, ale myślę o Okrągłym Stole właśnie najpierw przez pryzmat pani senator, a potem szerokich zmian, jakie to wydarzenie przyniosło.