W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

Rozmowy o smogu podsłuchane w różnych miejscach

2019-02-14

Czasami dziękuję, nie wiem komu, że mnie skazano na komunikację publiczną. Na przystankach i na stacjach kolejowych doprawdy dużo się można dowiedzieć o tym, jak kto świat postrzega.

Przykład pierwszy – przystanek dziwaczny, bo w ulicy Sikorskiego od strony Rolnika, wczesne przedpołudnie. Rozmawiają dwie panie, na oko emerytki – No wie pani, mówią o tym smogu, że taki zabójczy. Ale kiedyś ludzie wszystkim palili w piecach i nie było tego smogu. – Prawda, prawda, droga pani. Moja mamusia nie uznawała marnotrawstwa żadnego. Nawet śmieci nie wyrzucała, ale jak się dało, to paliła w piecu. Zupę niejedną ugotowała na tym ogniu. A teraz nas wszyscy tym smogiem straszą. – No widzi pani, jakie to kłamstwo ciągle człowiek musi słuchać. Przecież smog nie z tego się bierze.

Kurtyna.

Przykład drugi – przystanek przy Muzeum Lubuskim. – No patrz pani (to do mnie), syn mi zakazał palenia odpadków w piecu, bo jakiś smog nam zagraża. Pani popatrz, przez lata wszystkie śmiecie się paliło i nikt nie mówił, że to trujące jest. Obiad się ugotowało, ciepło było, a teraz to grzech i nie wolno. Syn ze mną nie mieszka, ale jak wpada, to się pyta. Pani, co to się z tym smogiem porobiło…. (Autobus przyjechał, pani wsiadła, ja zostałam z durną miną….).

Kurtyna.

Przykład trzeci – szynobus z Miasteczka do Miasta. Pani w średnim wieku do swego chyba męża – Ty zobacz, znów smog nadciąga, znów nie będzie czym oddychać. A mówiłam, trzeba kupić maseczki. Chyba mąż – Ale o czym ty bredzisz. Jaki smog? Przecież mamy KAWKĘ. U nas nie ma smogu. Pani – Ale w Katowicach jest… Zobacz, ostrzegają (tu smartfon podsunięty pod nos chyba męża). – Kobieto, do Katowic to jest ze 400 km, ten smog do nas nie dotrze… Pani – Jak nie dotrze? Już jest. Zośka mówi, że w Gorzowie jest mgła i smog. I nie wolno wychodzić na ulicę. No i jak my do domu dotrzemy? W tym smogu????

Kurtyna.

Pomijając cały komizm tych sytuacji, widać jak w szkiełku, że jednak boimy się smogu, brudnego powietrza. Ale też widać, że nie bardzo ludzieńki wiedzą, o co chodzi. Z tym smogiem, żeby jasne było. Młodzi i bardzo młodzi już doskonale zdają sobie sprawę z zagrożenia. Starsi ludzie nie. Nie rozumieją, nie chcą się dostosowywać do rygorów ochrony środowiska, bo jest to im obce. A nie rozumieją, bo ktoś używa błędnych pojęć, nie stara się dostosować języka do ich systemu rozumienia świata. Sprawa jest bardzo ważna. Trzeba tylko dostosować definicje do odbiorców. Tak pokazać zagrożenia, tak je nazwać, aby trafiły do wyobraźni i obrazowania pań z przystanków. Tak, aby nagle zrozumiały, że palenie butelek po wodzie może się odbić czymś mocno okropnym. Trzeba przełożyć zasadę skrzydełka motyla na język zrozumiały dla pani Zosi czy pani Czesi. To jest możliwe. Tylko trzeba do tego pragmatycznie podejść. Tu widzę mocarne pole do popisu wszelakich służb, które zobligowane są do tropienia kopciuchów (dymiących pieców) i napominania tych, którzy w kopciuchach palą dla przykładu plastikowe butelki, bo to śmieć, a śmiecia można spalić. Służby mundurowe raz, służby prasowe dwa. Wyjdzie coś z tego? Zobaczymy za jakiś czas.

I tylko gwoli prawdy oraz dla porządku domu – w Mieście nad trzema rzekami smogu nie ma, albo prawie nie ma. Za ostatnie notowania smogowe Gorzów zawsze był w zielonej strefie. Zasługi w tej kwestii przypisać sobie może oraz powinien były szeryf – Tadeusz Jędrzejczak. To jemu zależało na likwidacji kopciuchów w Nowym Mieście. To jemu się to udało. KAWKA. To jest odpowiedź na smog w mieście.

A teraz z innego kątka. Zaatakowały mnie wczoraj róże oraz kwiaty. Ciętych nie lubię, ale co zrobić, inni owszem, inni tak. Dziś Walentynki, wesołe święto. W Mieście jest n możliwości spędzenia tego dnia. I bardzo dobrze. Trzeba się cieszyć życiem. Samego naj na Walentynki…

Ps. Światek filmowy pamięta, że dziś 90. rocznicę urodzin obchodziłby Roman Kłosowski. Pan Roman zmarł w ubiegłym roku. Dla gorzowian jednak ta rocznica urodzin ma inny wymiar. Pan Roman Kłosowski w ostatnich latach swego życia był aktorem Osterwy Gorzowskiego. Wielu z nas pamięta go jako Maliniaka z serialu „Czterdziestolatek”. Natomiast ja Go zapamiętałam jako Horodniczego w „Rewizorze” Mikołaja Gogola w Osterwie. Ale i z kilku innych… Dziś 90 lat skończyłby wielki aktor. Wielki talentem, wielki możliwościami aktorskimi. Dane nam było w Gorzowie oglądać wielkiego aktora, może posturą nie, ale talentem, ekspresją jak najbardziej tak.

I dodam, nigdy nie zapomnę kardynalnego tekstu z Rewizora.. Kiedy Roman Kłosowski mówi tekst dramatu – Z czego się śmiejecie? Z siebie samych siebie się śmiejecie. U pana Kłosowskiego w Osterwie było tak – Z czego durnie się śmiejecie… Tak też Mikołaj Gogol napisał. Radko który teatr się na tę kwestię godził… U nas w Osterwie to się zadziało.

Znakomity aktor u nas grał. Pamięć i szacunek oraz podzięka dla Jana Tomaszewicza… Bo to też jemu się chciało zapalić Pana Romana Kłosowskiego do grania tutaj… No cóż, kocham teatr… Tak, jak Horodniczego zagrał pan Roman Kłosowski, długo będzie szukać. Dziś mija 90 lat….