W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Łukasza, Kai, Nastazji , 22 kwietnia 2019

No i Janusz Dreczka mnie niestety wyprzedził

2019-02-27

Mam na myśli informację o archiwum Karin Wolff. Miałam nadzieję, że napisze na ten temat coś więcej, a tu zonk.

Trudno się dziwić, że akurat pierwszy o archiwum wybitnej tłumaczki napisał jak pierwszy właśnie Janusz Dreczka, który przez lata był w bardzo bliskim kontakcie z Karin. To no między innymi zajmował się spuścizną po tłumacze w jej domu we Frankfurcie nad Odrą. No cóż, miałam ochotę na duży tekst, pewno go napiszę, ale zawsze będę druga.

Archiwum Karin Wolff, a przynajmniej jego część trafiło do Biblioteki Pedagogicznej w Gorzowie i właśnie trwa tam praca z tym cennym legatem. Można się zastanawiać, dlaczego akurat tam. Odpowiedź jest bardzo prosta – bo właśnie z tą książnicą przez lata związana była nieżyjąca Anna Makowska-Cieleń, która z kolei była bardzo dobrą znajomą Karin. Ci, którzy zajęli się porządkami papierów po tłumaczce, uznali, że akurat ta biblioteka będzie najlepszym miejscem do złożenia tam archiwum. No i już tam trwa praca z tym archiwum, że aż furczy.

Podobnie zresztą jest ze spuścizną po Zdzisławie Morawskim, która jakiś czas temu trafiła do książnicy wojewódzkiej. Zresztą jest pierwszy namacalny ślad, że papiery pisarza nie trafiły na jakąś zakurzoną półkę, tylko ktoś je ocenia i decyduje, czy coś opublikować, a może jakiś tekst napisać. Mam na myśli świeżo wydaną książkę „Każdy miał wakacje” o Długiem. Na razie leży i czeka w kolejce, ale na pewno przeczytam.

A piszę o tych skarbach literackich między innymi w kontekście jeszcze jednego, który od lat bardzo wielu jest w Gorzowie i nic się z nim nie dzieje. A dokładne mam na myśli archiwum po Irenie i Tadeuszu Byrskich, dziś w posiadaniu biblioteki Akademii im. Jakuba z Paradyża. Tyle lat minęło, a nikt nie zadał sobie trudu, aby opracować ten zbiór, który moim zdaniem jest gotowym materiałem na magisterkę i to taką, którą można wydać, która mogłaby posłużyć czytelnikom. Nie będę się więcej wyzłośliwiać, ale uważam, że akurat zaniechanie opracowania tego zbioru to zwykła szkoda. No cóż…

No i z drugiego kątka. Zbliżają się największe w Europie Targi Turystyczne, czyli ITB Berlin. Tradycyjnie odbędą się ona na terenach targowych Messe Berlin. Wielka impreza, na której są wszyscy najważniejsi w branży z całego świata. Przypomnę tylko, że rynek usług turystycznych jest jednym z najbardziej liczących się w skali globalnej. Będzie tam reprezentacja województwa lubuskiego, a wśród nich nie zabraknie naszych najbliższych sąsiadów. Kogo nie będzie? Zagadka chyba nie jest trudna. Szkoda bardzo, że miasto zaniedbuje takie okazje, ale z drugiej strony, co niby tam miasto miałoby pokazać? Odkurzonego Gorzusia, bo znów wraca moda na maskotki. Inna rzecz, że mam nadzieje, iż województwo w Berlinie nie pokaże tego straszydła – skrzyżowania cebuli z Teletubisiem, które jest znakiem lubuskiego – maskotkowym znakiem.