W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Łukasza, Kai, Nastazji , 22 kwietnia 2019

Uważam, że granica została przekroczona

2019-02-28

Nie poszłam pod pomnik Mickiewicza. Wystarczyły telefony od znajomych i zdjęcia w mediach społecznościowych. Od samego początku byłam przeciwna temu pomysłowi.

Miasto wycięło już dorodne świerki przy pomniku Mickiewicza. Lada dzień zacznie go przesuwać. Nie poszłam, żeby zobaczyć to dzieło zniszczenia. Nie poszłam, bo jestem już stara, mam wrażliwe serce. Po co dostać zawału na widok takiego barbarzyństwa.

Prezydentowi miasta i jego służbom, które wymyśliły coś tak straszliwego, chciałabym tylko dedykować kilkadziesiąt telefonów, jakie odebrałam od znajomych i nie tylko i wszyscy jednym głosem mówili – barbarzyństwo, kamień na kamieniu po tej władzy nie zostanie. Wielu znajomych niemal płakało.

Powiem tak. Jak nie zamyka się historycznych szlaków, traktów, które są starsze aniżeli miasta przy nich zbudowane, tak nie burzy się miejsc pamięci z długoletnią historią. Nie usłyszałam wczoraj ani jednego głosu pochwalnego, że to dobry pomysł. Raczej samo rozgoryczenie i zaskakujące dla wielu pytanie – jak można było coś takiego zrobić?

Myślę, że czara goryczy się przelała. Wiem od sporej grupy ludzi, że stracili sympatię dla prezydenta. Bo jak jeszcze można było wybaczyć ten paskudny Kwadrat, nawet to coś szumnie zwane ścieżką nad Kłodawką, to myślę, że trudno będzie przełknąć rodowitym gorzowianom zamach na pierwszy polski pomnik w Gorzowie i na jego otoczenie.

Myślę, że pan prezydent nie chciałby usłyszeć, co mówili wczoraj gorzowianie – do mnie przez telefon, ale i ci spotkani na ulicy, którzy poszli popatrzeć na Mickiewicza.

Sama się wiele razy śmiałam z koślawości Wieszcza, z jego nierównych rąk, z jego hieratycznej pozy oraz z ptaków siadających mu na głowie, ale w najśmielszych snach nie przyszłoby mi do głowy ruszać go z miejsca, bo ktoś postanowił wybudować tam rondo. I jak twierdzą znawcy – ja tylko cytuję, bo się na tym nie znam – wcale tam niepotrzebne.

Zła to była decyzja, zły to był czyn. Ja tam wierząca nie jestem, ale przesądna jak najbardziej. Karma wraca.