W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

I znów gorzowianie posprzątali swoje miasto

2019-03-18

To z wolna staje się tradycją. Jedni śmiecą na potęgę, innych to zwyczajnie wyprowadza z równowagi i ruszają, aby przywrócić klar. Super sprawa, ale jednak chyba nie o to chodzi.

Wielkie, wielkie gratulacje GORZOWIANE za akcję sprzątania kawałka miasta w okolicach kościoła zwanego przeze mnie pospolicie Skocznią. Mam problem z kwalifikacją miejscową, więc piszę przy Skoczni.

Przyszło sporo ludzi, trochę mocno się napracowali. Efekt widoczny gołym okiem. Ja niestety nie mogłam się dołączyć, obowiązki zawodowe mnie przytrzymały w pracy. Ale naprawdę dumna jestem, że ludziom stąd się chce. Po dolinie rzeczki Srebrnej, po Murawach Kserotermicznych teraz przyszedł czas na kawałek miasta, który może w ścisłym centrum nie leży, ale ze względu na gęstość zamieszkania, okoliczną infrastrukturę, to jednak małe centrum jest.

Jeszcze raz bardzo gratuluję. Bardzo, bo to imponujące osiągnięcie jest. Ale z drugiej strony jednak to tak nie powinno być. Nie powinno się angażować obywatelskiego zapału, obywatelskiej energii w akcje śmieciowo-sprzątające. Bo to jednak trochę para puszczona w gwizdek, a szkoda jej zwyczajnie jest. Za chwilkę bowiem znów jakaś podła persona znów naśmieci, znów zabrzydzi posprzątany teren i znów trzeba będzie ludzieńki skrzykiwać.

Ta para, ta energia winna być wykorzystana do czegoś innego, do czegoś bardziej twórczego, bardziej konstruktywnego. Czego, zwyczajnie nie wiem, ale ludzie, którzy gotowi są poświęcić pół niedzieli na zbieranie brudów po podłych personach, na pewno wiedzą i na pewno potrafiliby lepiej zainwestować swoją energię.

Nie żyję w Nibylandii i wiem, że gadanie o przestrzeganiu porządku to coś na kształt wołania na puszczy. Brakuje bowiem dobrej edukacji. Ale kto i jak ma edukować małych i maleńkich, a przy okazji ich rodziców, kiedy szkoły zarzucone są materiałem nie do przerobienia przez normalne dziecko. Faszeruje się szkolaków dziwacznym programem – wiem, bo przyjrzałam się podstawie edukacyjnej jedynego przedmiotu, na którym się znam, czyli podstawie z języka polskiego. Jeśli tak jest z innymi, to zwyczajnie strach się bać. Nie ma natomiast miejsca ani przestrzeni, aby mówić o rzeczach podstawowych, jakimi są dbanie o wspólną przestrzeń, dbanie o to, aby nie śmiecić, mówiąc najprościej. Ja, choć znanym bałaganiarzem jestem, mam tak od zawsze, że przestrzeń publiczna, to dobro wspólne. Jak ja rzucę papierek (co mnie się zwyczajnie w głowie nie mieści), to pięciu innych też tak zrobi i śmietnik gotowy. O awanturze wywołanej przeze mnie osobiście w Dolinie Kościeliskiej lata temu pewnej śmieciarce opowiadać nie zamierzam. Choć wielka była, nawet Straż Parkowa się pojawiła. Nie zgadzam się na śmiecenie w sferze publicznej właśnie. Jak kto chce, niech sobie śmieci we własnym domu, nie na skwerach, w parkach i gdziekolwiek. I wiem, że na dziś nie ma żadnego sposobu, aby temu straszliwemu procederowi się przeciwstawić.

Dlatego tym, którzy poszli sprzątać miasto, serdeczne słowa podzięki się należą.

A teraz z innego kątka. Dziś mija dokładnie 90 lat od chwili urodzin Christy Wolf, wybitnej pisarki, autorki znakomitej książki „Wzorce dzieciństwa”, czyli kunsztownie napisanego wspomnienia o dzieciństwie w Landsbergu i spojrzenia na polski Gorzów po wizycie, pierwszej od zakończenia II wojny w rodzinnym mieście. To trudna lektura, ale myślę, że każdy gorzowski nastolatek powinien mieć możliwość poznania tej książki. Oczywiście nie czytanej w całości, ale w wybranych fragmentach. Powinno się to odbyć na lekcjach polskiego lub historii albo może na godzinach wychowawczych, o ile jeszcze takie są. Jakie to fragmenty na zachętę winny być, można a nawet trzeba zapytać panią doktor Krystynę Kamińską, moim zdaniem najlepszą znawczynię pisarstwa Christy Wolf. Jak znam Krystynę, to z chęcią podpowie. Zapytać można też w dziale regionalnym wojewódzkiej książnicy. Tam specjaliści pod wodzą Grażyny Kostkiewicz-Górskiej równie z chęcią podpowiedzą.

Miasto Gorzów zresztą w przypadku tej pisarki może być wzorcem, jeśli chodzi o upamiętnienie. Dzięki Towarzystwu Miłośników Gorzowa Nelly siedzi na ławeczce w centrum – rzeźba, któraś zresztą upamiętniająca wybitną dla miasta postać. A w samej książnicy jest salonik Christy Wolf ze zdjęciami z jej berlińskiego mieszkania, z przedmiotami, które do pisarki należały, z książkami. Ciche i spokojne miejsce. Ja tam czasami zaglądam, jak muszę pozbierać myśli. Koleżanki bibliotekarki dają mi wolną rękę. Siadam wówczas na podłodze w kącie. Myśli same się zbierają w pewną całość.

Christa, gdyby żyła, miałaby dziś 90 lat. Zmarła osiem lat temu. Pochowana jest na Dorotheenstädtischer Friedhof. To jeden z kilku berlińskich cmentarzy o znaczeniu ważnym dla Niemiec. Ma prosty nagrobek – biały marmurowy blok z napisem – Christa Wolf i tylko lata życia. Każdy, kto tam przychodzi, nie przynosi kwiatów czy zniczy. Przynosi długopisy lub ołówki. Sama zaniosłam tam ostatnio długopis z napisem Gorzów. Jak kto będzie się chciał wybrać, a nie bardzo mu się drogi będzie chciało samemu szukać, podpowiem, jak najprościej z centrum dotrzeć. A dotrzeć jest bardzo prosto.

Ps. I jeszcze muszę o jednej ważnej rocznicy wspomnieć. Otóż dziś 89. urodziny obchodzi Zbigniew Czarnuch. Wybitny regionalista, wybitny wychowawca – harcerz, twórca Makusynów, znakomity historyk – nauczyciel i propagator, autor n książek i artykułów, ile tego i gdzie publikowane, to ogarnia tylko biblioteka wojewódzka, bo jak nie oni, znaczy bibliotekarze, to kto? Człowiek, który od komunizmu, sam o tym mówi, doszedł do demokratycznych poglądów, wybitny zwolennik porozumienia między Polakami i Niemcami. Dla mnie, szanowany dyskutant, znakomity znajomy, z którym od lat mam niezwykły zaszczyt być na ty. Dla całkiem sporej czeredy nas tu – guru regionalizmu, animator i szef Klubu Regionalistów. Oczywiście bywa też kontrowersyjny w swoich poglądach, ale tylko wybitne postaci mają ten przywilej. Zbigniew kończy dziś 89 lat. Powiem tylko tak. W sobotę pojechaliśmy z Klubem Regionalistów na kolejny objazd dziur i dziurek, które absolutnie nie są topowe turystycznie. Zbigniew temat zadał, opracował Zbigniew Miler. Łaziliśmy po lasach, po polach, po dworcach, cmentarzach. Gapiliśmy się na jakieś dziury w ziemi, było znów fascynująco. Razem z nami był oczywiście Zbigniew Czarnuch. I ciągle coś od siebie dodawał.

89 urodziny obchodzi wybitny, ciekawy, twórczy, inspirujący człowiek, który postanowił być mistrzem świata i okolicy w dziedzinie historii Witnicy. A przy okazji wielu innych spraw z naszych ziem. Serdeczne, Zbigniew, życzenia na urodziny. Najserdeczniejsze… A ja mam szczególną predylekcję, aby jeszcze więcej wszystkiego najlepszego życzyć. Wszystkiego naj!