W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Wiosna w astronomii już jest, za chwilę będzie w kalendarzu

2019-03-19

Chłodno na razie i raczej deszczowo, ale to wcale nie odstrasza motocyklistów od wariackich jazd po drogach. Niestety.

Dla mnie najbardziej widomym znakiem, że zima idzie precz są wcale nie przebiśniegi, nie daty w kalendarzu ani inne symptomy. Dla mnie to durne rajzy motocyklistów po mieście. No i się właśnie armadegon zaczął. Ponieważ robienie kółek po mieście jest wielce utrudnione, więc motocykliści sobie jeżą po Wybickiego i podobnych. Znów jest głośno, znów jest niebezpiecznie, znów jest okropnie. A będzie jeszcze gorzej.

Wiem, że marudzę w tej kwestii, ale dla mnie jest ona jedną z ważniejszych, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w mieście oraz poziom hałasu. Moim zdaniem jak kto ma motor, lubi jeździć, to niech sobie ryza do Gdańska i z powrotem. Sam coś zobaczy, adrenalina wróci na miejsce, a i niebezpiecznym dla spieszonych nie będzie.

Mam kilku znajomych, którzy usiłowali mnie parę razy przekonać, że motory to coś wspaniałego. Może i coś wspaniałego to jest, ale kiedy się patrzy na takich, to to kółka po mieście kręcą, trudno w to uwierzyć.

A teraz z drugiego kątka. Otóż zbliża się wielka gra miejska. Dedykowana ona będzie polskiemu Gorzowowi, a odbędzie się dokładnie w dniu przybycia grupy z Wągrowca, czyli 28 marca. Nie przepadam za Instytutem Pamięci Narodowej, ale akurat tę inicjatywę popieram mocno ponieważ widzę i słyszę, że wracamy do retoryki ziem odzyskanych oraz prastarej piastowskiej właści. Tworzeniu nowej sytuacji sprzyja niszczenie śladów niedawnej przeszłości.

Dlatego też super, że IPN tutejszy zaprasza na grę, która przypomina oraz utrwala wiedzę o pierwszych polskich dniach Gorzowa. Bo w to, że ktokolwiek zechce sięgnąć po świetną cały czas książkę Natalii Bukowieckiej-Kruszony, zwyczajnie nie uwierzę. A szkoda, bo lektura przednia. Taka z gatunku western lub :Prawo i pięść”.