W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Bony, Horacji, Jerzego , 24 kwietnia 2019

Dużo intrygujących ptaszków pojawiło się w parku

2019-03-22

Ptaki są kolorowe i zamieszkały na drzewach. Kolorowe malunki na przezroczystych foliach wyszły z rąk gorzowian.

No i w szarym, rozkopanym i zwyczajnie brudnym mieście może się zdarzyć coś ciekawego. Mam na myśli ptasie podobizny na przezroczystych foliach, które pojawiły się w parku Wiosny Ludów. Ja się tam na skrzydlatych nie znam, kaczkę i sowę rozpoznaję, innych raczej nie, ale nie przeszkadza mnie się nimi zachwycać.

Przede wszystkim uwodzi mnie forma. Takie wykorzystanie folii plastikowej jako podłoża jest świetnym pomysłem. Ptaki na nich jako żywe, co prawda, nieco większe niż te w naturze, ale co tam. Najważniejsze, że komuś się chciało coś takiego zrobić. Cała akcja się podoba. Widać to w parku, ale też i w mediach społecznościowych, bo obrazki ptaków hulają w necie aż miło. Pierwsza taka akcja, ale jakżeż udana. Coś ładnego po prostu.

A teraz z innego kątka. Otóż mamy w mieście nowy parking. Parking, który mnie osobiście dość mocno drażni. A mam na myśli stojące samochody na Chrobrego. Zaczęło się jakiś czas temu od jednego autka. Nikt nie zareagował, więc potem pojawiło się kolejne, i kolejne, i kolejne. I nadal reakcji nie ma, żadnej. Bo te samochody sobie bez żadnych przeszkód stoją. Ale zaczęły już denerwować nie tylko mnie, bo mieszkańcy i właściciele tych nielicznych sklepów zaczynają protestować przeciwko takiej sytuacji. Bo ich i moim zdaniem tak być nie powinno. Może jednak ktoś, Straż Miejska, w końcu zareaguje, bo naprawdę tak być nie powinno. Inna rzecz, że ta sytuacja pokazuje, jak mało obywatelscy i promiejscy są mieszkańcy. Bo gdyby inaczej, to nikomu by do głowy nie przyszło, aby na Szlaku Królewskim (inna rzecz, że zapomnianym i już chyba nikomu nie potrzebnym) stawiać autka. Albo inaczej – nie przyszłoby nikomu do głowy stawiać samochody na deptaku, gdzie wyraźnie tego czynić nie można. Ale widać reguła – wolnoć Tomku w swoim domku znów zaczęła obowiązywać. I to w sytuacji, kiedy deptak nie jest niczyim domkiem ani czymś w podobie, a wspólną miejską własnością, wspólną przestrzenią.

Zresztą jeśli o parkowanie chodzi, to takich miejsc zaanektowanych przez samochody jest znacznie więcej. Najprostszy przykład – przy Schodach Donikąd. Tam rano jest prawdziwy kociokwik – uczniowie pobliskich szkół parkują tam swoje samochody. Wygląda to okropnie. Ja wiem i rozumiem, że są takie czasy, iż niemal każdy ma samochód. Ale czy musi nim podjeżdżać niemal pod sam dom czy samą szkołę? Inna rzecz, że ktoś powinien pomyśleć, jak globalnie rozwiązać ten problem.

Ps. Dziś mija dokładnie 40 lat od chwili, kiedy dawna willa Schrödera wraz z oficyną i parkiem przy ul. Warszawskiej 35 została wpisana do rejestru zabytków. No i proszę, jak ten czas zaiwania, wydawałoby się, że to tak niedawno było, a tu proszę, już 40 lat. Od tego czasu szacowne Muzeum Lubuskie, bo to od 1945 roku siedziba muzeum jest, miało kilku dyrektorów. I staraniem ich wszystkich oraz ludzi tam pracujących willa dziś to perełka. Oczywiście przydałoby się jeszcze zrobić parę rzeczy – jak choćby wyremontować w całości zabytkowy płot, zrobić iluminację, zrewitalizować park – tu akurat już coś się dzieje.

Tyle czasu minęło od chwili wpisania pięknego miejsca do rejestru zabytków i można powiedzieć, że ten czas nie został zmarnowany. Rzadkość w tym mieście.