W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Edwarda, Marleny, Seweryna , 23 października 2019

I znów słychać o planach na kolejne remonty

2019-03-30

Powiem tak, strach się bać. Przynajmniej ja tak mam. Zaczynam z lekka nerwowo reagować na doniesienia o kolejnych remontach.

Miasto ogłosiło, że zamierza remontować ul. Chrobrego. No i się zmartwiłam, że kolejny kawałek miasta uznawany za centrum ma szansę stać się martwym. Bo jak się patrzy na to, co się wyczynia w centrum z remontem Sikorskiego, to można się spodziewać powtórki z rozrywki.

Ostatnio szłam znów ul. Sikorskiego, ale w towarzystwie przemiłej znajomej, która co jakiś czas specjalnie chodzi po centrum. I to od niej usłyszałam, że będzie dramat i tragedia, bo na pewno nie uda się przywrócić życia w centrum do tego stopnia, w jakim tu ono było.

No i ja się obawiam, że jak się zacznie remont Chrobrego, to będzie dokładnie tak samo. Przeżyłam zresztą już przebudowę Szlaku Królewskiego. Mam na myśli tę straszliwą decyzję o wydziabaniu drzew z ulicy. Teraz ma się zmienić wszystko, może znów ktoś jakieś drzewa zechce posadzić.

Powiem otwartym tekstem. Zwyczajnie nie wierzę, że miasto może skutecznie, szybko i bez poślizgów poprowadzić jakikolwiek remont, zwłaszcza przebudowę ulic. Nie wierzę i nic mnie nie przekona do zmiany myślenia.

A teraz z drugiego kątka. Mam znajomych, którzy twierdzą, że Gorzów to stan umysłu. I coś w tym jest. Bo właśnie chuliganeria gorzowska uroczyście ozdobiła wszystkie kosze na śmieci uroczystymi i pięknymi malunkami zwanymi przez nich graffiti lub tagami, a przeze mnie zwykłymi paciagami. Kosze na śmieci na nowym lotnisku gorzowskim, za jaki mam skwerek przy Łaźni. I chyba tradycyjnie tylko mnie przeszkadza takie chuligaństwo.

Gorzów to stan umysłu. Może i dobrze, że ja nie jestem z Gorzowa.