W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Ilony, Jerzego, Wojciecha , 23 kwietnia 2019

Flagi państwowe w mieście stały się zagwozdką dla wielu ludzi

2019-04-15

No cóż, trzeba się walnąć w piersi i powiedzieć – nie nadążam. Absolutnie nie nadążam za kalendarzem świąt państwowych. Bo się bardzo mocno zastawiałam, dlaczego flagi w barwach państwowych nagle się w mieście pojawiły.

A było tak. Kiedy w piątek popatrzyłam na okolicę, to mnie trochę zaskoczyło, że na kamienicach pojawiły się flagi państwowe. Zastanowiłam się bardzo, bo barwa państwowa nie bez kozery się pojawia. Zmusiłam zwoje mózgowe do pracy i co? No nic. W sobotę zwojów nie zmuszałam do pracy, bo jak nic w piątek nie wymyśliły, znaczy nic i w sobotę nie wymyślą. Flag przybyło.

A w niedzielę leciałam do pracy, bo koncert, bo goście z Poznania, bo wiele rzeczy, ale te flagi znów mnie zaskoczyły. Szłam w miarę szybką szagą do pracy, nie tak szybko, jak zwykle, ale jednak. Flagi były wszędzie. I cały czas nie wiedziałam, dlaczego. Potem, już po pracy poszłam sobie do Spichlerza pogapić się na pisanki. Tam spotkałam wielu przemiłych znajomych i właśnie jedna z najbardziej przemiłych wytłumaczyła mi, po co te flagi. Otóż właśnie wczoraj, dokładnie 14 kwietnia obchodziliśmy po raz pierwszy najnowsze święto narodowe czyli dzień chrztu Polski. Powiem tak. Miasto jak zwykle stanęło na wysokości, jak wiele innych miast. Okrasiło, ozdobiło ulice. Miasto zrobiło to, co musiało.

Ale jak zwykle w tej rzeczywistości zabrakło czegoś więcej. Informacji. Przypomnienia, że oto mamy kolejne święto. I dobrze by było o nim pomyśleć. Ktoś zrobił nam święto. Flagi wiszą, kto i co ma świętować – nie widać. Flagi wiszą.

Smutne i jednocześnie straszne jest, ale też i śmieszne jest, że mamy jakieś tam święta. A o nich nie pamiętają lub też nie wiedzą historycy, regionaliści, ludzie, dla których historia tu i teraz nie jest sprawą polityczną.

Skoro wielu, bardzo wielu ludzi nie wie, dlaczego flagi wiszą, to jaki sens ma ich wywieszanie? Tylko pytam.

I tylko malusie wspomnienie spaceru po mieście. Ulica Lutycka, ważna bardzo – śmietnik i to jaki. Nie chce mnie się więcej pisać o śmietnikach. I wcale nie winię miasta. Gorzowianie to śmieciarze. Miasto może stanąć na uszach i na rzęsach. Może dołożyć n starań, ale zawsze się znajdzie ów śmieciarz. No cóż, chciałoby się powiedzieć … Takie miasto. Nie, nie takie miasto. Tacy ludzie, którzy w tym mieście mieszkają. Co zrobić?

Ps. Dziś mija 20 lat od momentu, kiedy z nami się rozstał Mieczysław Miszkin. Nauczyciel i publicysta, gorzowski działacz kultury, b. kierownik Wydziału Kultury PMRN (1963-1966), nauczyciel w II LO (1974-1977) i Liceum Medycznym Pielęgniarstwa (1978-1990), współpracownik „Ziemi Gorzowskiej”, „Stilonu Gorzowskiego” i „Traktu”. Mieczysław Miszkin, polonista, zauroczony Sienkiewiczowską frazą. 20 lat mija…