W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Danieli, Bohdana, Julii , 10 grudnia 2019

Polewaczki na ulicach i kurtyny wodne

2019-06-06

No i chyba pora zacząć się bać pogodowego armagedonu. Skoro na ulice wyjeżdżają polewaczki i stawiane są kurtyny, znaczy dobrze nie jest.

Zagapiłam się wczoraj na polewaczkę. Jechała sobie taka cysterna i polewała asfalt. Stałam przez chwilkę w upale i już na sam widok zrobiło mnie się odrobineczkę chłodniej. Przyznam, że dawno nie widziałam takiego obrazka w mieście. Jestem przyzwyczajona do polewaczek gdzieś tam w Polsce czy u zachodnich sąsiadów, do których się często wyprawiam, ale żeby asfalt w Mieście…

No i kurtyny wodne – bardzo dobrze, że są. Bo też choć na chwilkę schładzają. Inna rzecz, że nie byłyby aż tak bardzo potrzebne, gdyby nie wycinanie drzew i krzewów w centrum. Ale labidzić nie będę, bo każdy wie, iż wycinanie drzew, generalnie zieleni, uważam za coś na kształt barbarzyństwa z daleko idącymi i już dającymi się przewidzieć konsekwencjami.

No i powiem tak, skoro polewaczki i kurtyny, to znaczy, że upały znów przekraczają trudną do wytrzymania granicę. No zwyczajnie strach się bać.

A teraz z drugiego kątka. Otóż już za kilka dni wielka bitwa o Santok oraz zjazd byłych mieszkańców w Lubniewicach. Właśnie o takie jakości w celebrowaniu dni miast i miasteczek mnie generalnie chodzi. Coś związanego z lokalną historią, coś oryginalnego, coś ciekawego. Tak to powinno wyglądać.