W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Bernarda, Sabiny, Samuela , 20 sierpnia 2019

I znów zaczyna być prościej podróżować

2019-06-10

Pociągi pierwsze pojechały po estakadzie. To znakomita informacja. Bo jednak prościej pojechać z dworca centralnego niż telepać się z bagażem na wschodni.

Wow, jak dumnie to brzmi. Gorzów Główny zwany przeze mnie z ulubieństwem Centralnym już znów wpięty jest w krwioobieg komunikacyjny kraju. Znaczy to ni mniej, ni więcej, a można do Poznania dojechać z dworca głównego. Do Kostrzyna i tak pociągi jeździły, bo w tym kierunku są poza estakadą. Dobrze, że z wolna kończy się remont estakady. Z dwóch powodów. Bo znów normalnieje nam komunikacja. To po pierwsze. A po drugie – mam nadzieję, że znów Bulwary staną się Bulwarami, miejscem, które zaakceptowali gorzowianie, gdzie gremialnie chodzili i mają nadzieję chodzić.

Wiem od bardzo wielu, że tęsknią za sytuacją sprzed remontu, kiedy działały restauracje, kawiarenki, gdzie było życie. I to w mieście, gdzie raczej się nie wychodziło. Pytaniem otwartym pozostaje, czy restauratorzy wrócą na Bulwary? Czy ci, którzy tu już sukcesy odnieśli, czy może też inni? Estakada już ożyła, pora na oboczności. Dla wielu te oboczności są jednak najważniejsze.

Dla mnie, że powtórzę i podkreślę, ważne jest, że znów bez jakichś głupich przesiadek i zmian komunikacji na zastępczą będę mogła sobie z Centralnego pojechać do Poznania, albo nawet tylko do Czarnej Dziury czyli do stacji Krzyż. Jak jadę z walizą, a za chwilę z walizą będę jechać, jest niezmiernie ważne, aby nie zmieniać co i rusz środka komunikacji. Bo waliza ma to do siebie, że jednak trochę dość waży.

Owszem, mogę sobie zaprojektować trasę przez Zbąszynek. Ale tu znowu jakieś zonki są i też trzeba się telepać komunikacją zastępczą. A jak mówię, waliza jednak trochę waży. Można autokarową komunikacją, ale jakoś niezbyt ją lubię, jeśli nie siedzę na pilotce. Tak mam, co zrobić. W każdym razie, jest dobrze, jeśli chodzi o estakadę.

A teraz z drugiego kątka. Otóż cały czas trwa zamieszanie wokół krówek z Deszczna. Chyba jednak nie jest tak wspaniale, jak zapowiadali najwięksi w państwie. Na pewno nie jest, bo jakby było, to właściciele nie przekazaliby stada wolnych krówek animalsom. A właśnie to zrobili. No i teraz krówek byle gdzie nie można wywieźć. Trzeba dyskutować z właścicielami. A jak znam ludzi z Animals, to im trudno oczy zamydlić. Bo ci, co tam z namiotami pilnują stada, to jedno, ale Animals ma potężne zaplecze tych, którzy w gajerach i szpilkach pomagają w kwestiach prawnych i etycznych. I bardzo dobrze. W czasie, kiedy planeta nam się gotuje, zresztą na nasze własne życzenie, takie gesty, takie zachowanie jest na medal. Trzeba bronić zwierząt, trzeba bronić drzew, krzaków, rzek, natury. Bez nich, bez tego wszystkiego nas po prostu nie ma.

Dziś światek literatury w cichości w Polsce, ale niekoniecznie w Europie wspomina znakomitą pisarkę Sigrid Undset, której 70. rocznica śmierci właśnie dziś przypada. Noblistka, znakomita pisarka jest bardzo dobrze znana gorzowskim czytelniczkom, bo to ona napisała „Krystynę córkę Lavransa”, rzecz, którą przeczytały wszystkie bibliofili mego pokolenia. Norweska pisarka, która nie tylko tę „Krystynę” napisała, całe życie sprzeciwiała się rasizmowi i nazizmowi. Gdy wojska niemieckie wkroczyły w 1940 do Norwegii, w dramatycznych okolicznościach opuściła kraj i wyjechała do USA. W 1945 powróciła do ojczyzny osiadła i zamieszkała do śmierci w rodzinnym domu w Lillehammer. Przeczytałam też jej opowieści o królu Arturze oraz kilka innych rzeczy. W Gorzowie jest sporo czytelniczek jej prozy. Warto wiedzieć.

I tylko króciutko. Dziś także przypada 200. rocznica śmierci francuskiego malarza Gustave Courbeta. Fani pamiętają. Pamiętają między innymi i za to, że jego obraz „Pochodzenie świata”, dziś do oglądania w paryskim Musée d’Orsay zbulwersował wszystkich. Mocno i obraźliwie, choć po prawdzie, nie rozumiem. Znam trochę ludzi, którzy do Paryża pojechali, żeby ten obraz, to bezeceństwo zobaczyć. Ludzi z Miasta dodam. Ja w Paryżu nie byłam, i na razie w inne kierunki się wybieram. Ale skandale z udziałem artystów mocno lubię. Zwłaszcza takie. Artystyczne. Sporo ludzi z miasta, jak widać, też.