W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Po raz pierwszy od lat oglądałam Opole

2019-06-15

Mam na myśli Festiwal Piosenki w Opolu. A to za sprawą pani Magdy Bańkowskiej-Moskwy. Oj, gratulacje wielkie.

O tym, że pani Magda będzie śpiewać w opolskich Debiutach wiedziałam już od jakiegoś czasu. Leciałam do domu wczoraj szybką szagą, żeby Debiuty opolskie zobaczyć, choć po prawdzie wcale za tym festiwalem nie przepadam. Ale chciałam zobaczyć panią Magdę na tej scenie. Była siódmą wokalistką i powiem tak, zauroczyła mnie bardzo. Wiem, jak śpiewa, wiem, jak gra, wiem, jak potrafi pracować z młodziakami. W końcu jest wykształconą muzyczką. Ale zupełnie nie wiedziałam, że ma aż taki jazzowy feeling. No i nagle pani Magda, którą znam od lat, a przynajmniej wydawało mnie się, że znam, objawiła się mnie jako wybitnie ciekawa wokalistka.

Trzymam mocno kciuki za powodzenie, choć samo pokazanie się na opolskiej scenie jest osiągnięciem wielkim. Opole rządzi się swoimi prawami. To jednak rozrywkowa scena, a nie jazzowa, a na tej Magda Bańkowska-Moskwa na pewno jeszcze nie raz pokaże, że ma dość dużo do powiedzenia. Kiedy słuchałam piosenki, to stanęły mnie w oczach i uszach wielkie damy jazzu. Polskiego jazzu, dodam. A w Gorzowie, oj, miało być w Mieście, mamy całkiem niezłą tradycję, bo tylko przypomnę, choć chyba nie muszę, że Krystyna Prońko to właśnie stąd jest, tu wraca i tu od czasu do czasu koncertuje. I ja, niekoniecznie lubiąca wokal, za każdym razem lecę i oglądam, ręce same się składają do oklasków.

I teraz wiem, że jak pani Magda zrobi recital, to też będę latać, słuchać i ręce same się będą składać do oklasków. Byłoby super, gdyby recital pani Magdy można było oglądać dla przykładu na Scenie Letniej Teatru Osterwy. A czemu tam? Bo miejsce ma klimat, ma sporą widownię, ma to coś, co sprawia, że tam się chce. Oczywiście miejscem drugim jest Jazz Club, moja ukochana jazzowa piwnica – tam to już nie trzeba niczego tłumaczyć. Tam wszystko, co łączy się z jazzem jest. Jak znam Prezesa, to na pewno zaprosi panią Magdę na recital.

W każdym razie mocno oczekuję, że Magdalena Bańkowska-Moskwa w Mieście wystąpi. Z własnym recitalem, oczywiście, jeśli sama zechce. Miejsc kilka jest. Pora, aby ludeczki gorzowskie panią Magdę same na własne uszka posłuchały i się zachwyciły. Te inne ludeczki, bo jest całkiem spora ekipa, która wie, jak pani Magda śpiewa.

Dodam tylko, że jak dla mnie smaczkiem dodatkowym w występie pani Magdy było to, że solówkę na trąbce, bo była, wykonał nie kto inny, a Jakub Waszczeniuk. Obecnie szacowny wykładowca Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w stolicy i pierwsza trąbka Synfonii Warsovii, znakomity muzyk. Kuba, bo tak do niego mówię od lat, to też muzyk stąd. Tu zaczynał swoją karierę, tu występował w Jazz. To ciekawa koincydencja. Artystyczna na pewno, ale i towarzyska na pewno też. Bo państwo muzycy się znają.

Niezależnie od wyniku – sukces. Siódemka, a taki numer przypisany miała Magda Bańkowska-Moskwa, zawsze jest gwarantem sukcesu. Co się wydarzy, zobaczymy.

A skoro tak dużo o muzyce, to tylko jednym zdaniem. Wczoraj kolejny sezon zakończyła mocarnym koncertem Filharmonia Gorzowska. Mocarnym, bo była Msza Koronacyjna Wolfganga Amadeusza Mozarta i arcydzieło, czyli IX Symfonia Głuchego Geniusza, wielkiego Ludwiga van Beethovena. Były oklaski na stojąco i bis. Sala wypełniona w całości. I niech mnie kto przekona, że ludzieńki z Miasta nie lubią muzyki. Dobrej muzyki, świetnie wykonywanej. No niech…

No i miało być jeszcze o czymś innym, ale nie będzie, bo ileż można czytać pewnych złośliwców.

Ps. Bo musi być. Tylko przypominam, w kontekście burz, nawałnic, armagedonu, że dokładnie trzy lata temu, w roku 2016 nastąpiło w Gorzowie oberwanie chmury. Nastąpiło to między 13.00 a 15.00. Spadło wówczas 14 litrów wody na 1 m kw., w tym większość w ciągu pierwszych 20 minut. Zalane zostały skrzyżowania ulic Borowskiego i Dąbrowskiego, parking przed LUW i parter urzędu i poczty, biblioteki wojewódzkiej, wylał staw w Parku Wiosny Ludów, wstrzymana została komunikacja miejska. Płynęło całe centrum.

Kurtyna.