W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Aleksego, Bogdana, Martyny , 17 lipca 2019

Moja prywatna wojna o zielone, odsłona druga

2019-07-09

Tuż przed swoją podróżą marzeń zaniosłam do magistratu list, w którym zaprotestowałam przeciwko organizacji imprezy motorowej na nadwarciańskich błoniach. Odpowiedzi nie dostałam, więc napisałam znowu.

Pierwsze pismo, list w sprawie zaniechania organizacji imprezy pod nazwąMotor Racing Extreme na nadwarciańskich błoniach zaniosłam do magistratu 19 czerwca. Mam pieczęcie przyjęcia do obiegu dokumentów, bo przecież bez pieczęci nic się u nas nie liczy. Nic się nie zdarzyło, nikt mnie nie poinformował, że sprawa nabrała biegu, więc wczoraj wysłałam kolejne pismo do prezydenta. Tym razem pocztą elektroniczną, bo zwyczajnie czasu mnie zabrakło, żeby podrałować piechotą do urzędu. Uzyskałam zresztą zapewnienie, że poczta elektroniczna jest tak samo traktowana, jak tradycyjna. Bez pieczęci tym razem, ale jednak. Tym razem brzmi ono tak, pismo to szeryfa:

Szanowny Pan

Jacek Wójcicki

Prezydent miasta Gorzowa

Szanowny panie prezydencie, piszę do pana ponownie i ponownie w tej samej sprawie. Ponieważ nie dostałam od Pana żadnej odpowiedzi w sprawie pomysłu organizacji imprezy Motor Racing Extreme, która ma się odbyć na nadwarciańskich błoniach pod koniec wakacji. Ponieważ czasu jest coraz mniej, dlatego przypominam się z moją prośbą.

Panie prezydencie, proszę o zaniechanie organizacji imprezy pod tym hasłem na całych terenach zielonych nad Wartą. Mam na myśli zarówno błonia tradycyjnie wykorzystywane do organizacji imprez pod hasłem Dni Gorzowa czy Pożegnanie lata, ale też i dalsze tereny, w kierunku do mostu w obwodnicy miasta Gorzowa. Całe te tereny powinny być objęte szczególną ochroną, ponieważ po pierwsze – są płucami miasta, po drugie na nich mieszczą się ujęcia wody pitnej dla miasta, a po kolejne są terenami lęgowymi ptaków, z których część jest pod ochroną.

Panie prezydencie, jeszcze raz powtórzę, że czasach, kiedy trapią nas susze, kiedy mamy globalne ocieplenie, kiedy naprawdę stoimy na krawędzi katastrofy ekologicznej w sensie globalnym, dbanie o zieleń to nasz wspólny obowiązek. To konieczność. Dlatego też apeluję, aby zaniechać pomysłu niszczenia zieleni ze względu na organizację tylko jednej imprezy. Urządzenie jej w takiej lokalizacji spowoduje straty nie do odwrócenia.

Kolejny raz powtórzę, że moim zdaniem imprezy motorowe powinny się odbywać na terenach do tego celu przygotowanych, jak jakieś place manewrowe, miejsca zamknięte i wytyczone. Urządzenie „czołgowiska – żeby można było sobie poszaleć”, jak to ujął główny organizator imprezy, pan Włodzimierz Rój, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji zupełnie nie powinno mieć miejsca na podanym przez niego terenie.

Dodam tylko, że pomysł ten spotkał się już z krytyką w mediach społecznościowych. Inni mieszkańcy, podobnie jak i ja, uważają, że impreza motorowa nie może być lokalizowana właśnie na terenach zielonych nad Wartą.

Panie prezydencie, dlatego kolejny raz apeluję do pana, wierząc w pana rozsądek i zatroskanie o miasto, żeby odstąpi pan od organizacji tej imprezy w tej lokalizacji. Pana decyzja sprawi, że tereny zielone nad Wartą pozostaną nadal terenami zielonymi, płucami miasta i miejscem rekreacji mieszkańców. Panie prezydencie, proszę o rozpatrzenie mojej prośby i przeniesienie tej imprezy w inną, dogodniejszą dla wszystkich lokalizację.

Pozostaję z szacunkiem:

Renata Ochwat

To jest druga odsłona mojej prywatnej wojny o ochronę terenów zielonych istniejących w mieście. Moja prywatna wojna jest także w imieniu wielu gorzowian, którzy być może boją się pisać do magistratu. Bo nie ufają własnej kompetencji językowej? Bo pogadać lepiej? Nie wiem zresztą, dlaczego. Cały czas występuję w tej batalii nie jako dziennikarka szacownego portalu echogorzowa.pl, ale jako obywatelka, która tu już długo mieszka, dba o miasto i zieleń, pisać chyba umie, więc dlaczego nie. Błędów generalnie nie robię – mam na myśli polską ortografię, składnię, interpunkcję. Dlatego napisałam. I będę pisać w tej sprawie niemal do dnia tej imprezy, co do której mam nadzieję, że jednak tam się nie odbędzie. Tam, na terenach zielonych nad Wartą. Nie postuluję zupełnego zaniechania jej organizacji, bo przecież są ludzie, którzy takie igrzyska lubią. Nie. Walczę jedynie o to, aby nie organizować jej w tym miejscu. Na terenach zielonych nad Wartą. Niech sobie ten Motor Racing Extreme odbędzie się na terenach, które są zdegradowane, na jakimś poligonie, tam będzie sobie można na czołgowisku poszaleć – cytując organizatora, zresztą ku mojemu zaskoczeniu wielkiemu sensei Włodzimierza Roja. Tytuł sensei jest nie bez kozery. Nie będę się rozwijać, bo gdybym chciała, to i papirusu, ale i atłasu zabraknie. Tytuł sensei obliguje. Bardzo obliguje.

Poszłam na wojnę o zieleń, o trawki, o ujęcie wody, o miejsca lęgowe ptaków, o płuca miasta, o to, że jeśli o zieleń dbać nie będziemy, to po nas. Może nas, 40-, 50-, 60-latków to nie będzie dotyczyć aż tak bardzo, ale tych, co idą po nas, jak najbardziej. To nasi następcy będą się gotować w upałach i uciekać przed nawałnicami. I nie będzie już ucieczki.

Poprosiłam o spojrzenie na problem także państwa radnych. Co się wydarzy, zobaczymy. Powiesiłam ten list do szeryfa w mediach społecznościowych. Czekam na komentarze. Ale wiem, że sporo ludzi nie czyta mediów społecznościowych lub inne, aniżeli ja. Dlatego też i w złośliwcu o tym piszę. Czekam na komentarze – te za i te przeciw mojej wojnie. W poniedziałek następny je zbiorę i znów zaniosę do Magistratu. Dostanie je szeryf, ale i radni. Jak kto może chcieć napisać, co o tym sądzi, to proszę pisać do mnie.

Pierwszy raz wykorzystuję złośliwca. Pierwszy raz tak. Ale sprawa jest naprawdę ważna. Naprawdę trzeba dbać o zielone, o błonia, o śliwko-, o trawki, o ptaki. O zieleń w generalności, bo bez zieleni nas zwyczajnie nie ma…Im prędzej sobie to wszyscy uświadomimy, tym lepiej.

Na komentarze czekam.

Ps. Dziś dziewiąty dzień miesiąca. Zaprzyjaźnionym osobnikom dedykuję…