W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Klaudyny, Romana, Tomasza , 18 listopada 2019

Kolej to jednak potrafi rozbawić człowieka

2019-08-13

Trzeba koniecznie wyremontować i przebudować dworzec Gorzów Centralny. Powód – dwa. Jeden to centrum przesiadkowe. Drugi – toalety dla podróżnych mają być przeniesione.

Zacznę od tych przenosin. Otóż toalety dla podróżnych muszą być przeniesione ze strefy jednej spółki kolejowej do drugiej. I dlatego też między innymi dlatego remont dworce PKP Gorzów Centralny jest niezbędny. Drugi, mniej ważniejszy powód jest taki, że trzeba budynek dostosować do potrzeb centrum przesiadkowego, które cały czas jest chyba na etapie marzeń i gadania, a nie faktycznej realizacji.

Wracam do powodu pierwszego. Właśnie owe przenosiny toalet ze strefy jednej do drugiej, z jednej spółki kolejowej do drugiej najlepiej pokazują, dlaczego kolej w kraju naszym przypomina Bantustan. Każdy sobie rzepkę skrobie i nic z tego w globalności nie wynika. Nie ma systemu, nie ma struktury, jest milion spółek i spółeczek, a ty biedny pasażerze rób co chcesz….

Od lat tropię i wyśmiewam absurdy kolejowej nierzeczywistości. No i właśnie owa nierzeczywistość najlepiej jest widoczna choćby na owym Gorzów Centralny w permanentnej przebudowie. Niedziela, ludzi chcących jechać do Zbąszynka chmara. Nagle komunikat, że trzeba poczekać na komunikację zastępczą, bo szynobus się zepsuł i nie wiadomo, kiedy dojedzie. Niektórzy rezygnują, chcą oddać bilety w kasie, a tu zonk. Zamknięte. Przerwa na śniadanie. To jakiś ponury chyba żart. Przerwa w kasie, na dworcu, na którym pięć pociągów na krzyż jeździ. Nie napiszę, jak komentowali podróżni, bo to się nie nadaje do cytowania w porządnym portalu. Inny przykład – sobota, wcześnie rano. Za chwile odjeżdża pośpiech do Lublina. Kolejka nieduża, ale jednak. Bo akurat na pospiechy nie można kupić biletu w automacie, więc stałam w ogonku niczym szpak Anatol. Patrzyłam z rosnącą rezygnacją, jak komputer w niczym pani w kasie nie pomaga, a wręcz przeszkadza. Bo ze względu na milion spółek i spółeczek, jakie zarządzają pociągami i infrastrukturą, pani w kasie musiała wypisywać po n biletów na bardziej skomplikowane, czyli z jedną przesiadką połączenia. Trwało to i trwało. Kolejka się niecierpliwiła, oj była „zabawa”.

Dlatego zwyczajnie rozumiem, że trzeba zrobić remont, bo toalety trzeba przenieść. Nie, nie rozumiem i nigdy tego nie zrozumiem.