W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Coraz więcej zwolenników małej retencji

2019-08-21

Eureka! Pojawia się coraz więcej zwolenników małej retencji w mieście. Pojawiają się pomysły, co i jak można zrobić. Od pomysłu do realizacji droga długa i wyboista, ale nie niemożliwa.

Okazuje się, że gadanie i pisanie o konieczności oszczędzania wody, dbania o zieleń ma sens. Presja ma sens. Dostałam na maila informację o tym, że kolejni ludzie, mało nas co prawda, ale jesteśmy, zaczynają myśleć podobnie, jak ja. Myśleć o tym, że trzeba oszczędzać wodę, że trzeba dbać o małą retencję, że trzeba tak myśleć o remontach, aby stwarzać warunki właśnie do tworzenia zbiorników małej retencji. Przejrzałam sobie też media społecznościowe i tam też jest coraz więcej głosów, że właśnie takie projekty mają sens. Co więcej, ludzieńki pokazują sposoby, jak można to zrobić. Bo ktoś gdzieś pojechał na wakacje, bo ktoś zobaczył zbiorniki małej retencji w centrach dużych miast – ikon turystyki europejskiej. I choć na razie głosy takie są w mniejszości, to jednak już są. Już się pojawiają. Może w końcu będzie nas większość. Może w końcu doczekamy się i tego, że zamiast totalnie przywalonego centrum płytami okropnymi doczekamy się trochę kamienia, trochę mchu, trochę niewielkich kanałów. Kanałów, które będą zbierać deszczówkę. Co prawda, mało jej z nieba pada, ale i tak więcej, niż w roku ubiegłym. Trzeba dbać o wodę, o zieleń, bo znów powtórzę, jak zacięta płyta, bez wody, bez zieleni nas nie ma.

Śledzę ruchy miejskie, które dbają o zieleń. Dlatego też z niemałą satysfakcją odnotowałam, że w Łodzi zwykli ludzie zablokowali wycinkę drzew w centrum. I też przeczytałam, że dobrze by było, aby coś takiego działo się i u nas. U nas po prawdzie, już wszystko lub prawie wszystko, co można było wyciąć, wycięto. Pod między innymi kuriozalną ścieżkę nad Kłodawką, która wbrew intencjom pomysłodawców stała się kolejną autostradą dla chuliganów, którzy dobrze się w takich miejscach czują. Szkoda bardzo. Autostrada jednak nie spełnia założonego celu. Nie ma tam wielu rowerzystów, za to są ci, co lubią imprezować.

Mam nadzieję tylko jedną, że jak znów magistratowi przyjdzie coś wycinać, to się urzędnicy pięć razy zastanowią, nim to zrobią. Nim zgodzą się na wycinkę.

A teraz z drugiego kątka. Ale też bliskiego ochronie zielska. Otóż dziś bardzo dokładnie zrozumiałam, dlaczego do tej pory nie dostałam odpowiedzi na moje pisma w sprawie zablokowania imprezy motorowej na Zawarciu. W lokalnym radiu bowiem usłyszałam, jak będzie wyglądać impreza Pożegnanie Lata. Otóż impreza motorowa oczywiście odbędzie się na Zawarciu. Zjadą się różne samochody i inne dziwne. Co prawda pan dyrektor Włodzimierz Rój tłumaczy, że ciężki sprzęt będzie sobie stał. Ale będzie można się przejechać czymś innym. Ktoś mnie ostrzegał, że może zakaz prezydenta wcale nie oznaczać zakazu organizacji imprezy motorowej właśnie tam. I się, szlag jasny, okazało, że ktoś miał rację. Jednak przykro mi jest i to bardzo, że władza nie słucha ludzi. A jeszcze bardziej przykro, że władza uspokaja ludzi, a potem i tak robi swoje. Swoje, znaczy i tak tam złom zjedzie. I tak złomem będzie się można przejechać. To jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie rozumiem tego. Po co było więc gadać, że Moto coś tam na Zawarciu nie będzie, skoro jednak będzie.

No cóż, stara jestem, siwe włosy mam, laskę zaczynam ze sobą nosić, bo pochyłe tereny zaczynają być dla mnie zwyczajnie niedostępne, o kręconych schodach w muzeach i na wieże kościelne nie piszę. Stara, czyli przyzwyczajona do tego, że słowo znaczy słowo. Parol, to parol. Ciekawi mnie, jak zareagują Zawarciańscy, kiedy wbrew obietnicom szeryfa, nagle pod ich oknami pojawią się czołgi i inne okropności motorowe.

Przykre to jest. Ale już chyba nie ma żadnej możliwości, żeby się przeciwstawić. Nie chcę kategorycznie stwierdzać, że władza jednak oszukała ludzi. Ale w tym przypadku chyba tak właśnie się stało. Przykra sprawa.