W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Jagienki, Kamili, Korneliusza , 16 września 2019

Galopkiem przed strażą, galopkiem…

2019-09-06

Ze zdumieniem patrzyłam na kilka osób, które chciały przejść przez ulicę i to tuż przed rozpędzoną strażą pożarną. Jednak na naszych zawsze można liczyć.

Z ogromnym zdziwieniem patrzyłam, jak reagują ludzie, kiedy jedzie straż pożarna. Ja tam prawa jazdy nie mam, ale tyle się nasłuchałam, że jak jedzie wóz strażaków, to się usuwa z drogi i staje. Tyle w temacie samochodów. Natomiast jak do tej pory nikt nie mówił, że jak stoją ludzie na przejściu i nawet mają zielone światło, a słychać straż pożarną na sygnale, to się tez stoi i czeka, bo być może jedzie w naszą stronę.

Tyle wstępu, a teraz zadziwienie. Otóż z niedowierzaniem patrzyłam dziś na pomykające po pasach paniusie z jakimiś siatami. Tuż przed nosem wozu strażaków. We wdzięcznym galopku pokonywały pasy, bo przecież one czekać nie mogą. A potem jeszcze jedna z drugą się żołądkowały, że co to ma być... Przecież zielone było. Zielone było, no tak. A potem się wszyscy dziwią, że ktoś wpadł pod samochód albo ci innego mu się stało. Doprawdy, czy zawsze musi tak być, że na szych można liczyć?

A teraz z drugiego kątka. Otóż spotkałam onegdaj przemiłego znajomego i usłyszałam od niego taki tekst: - Ty wiesz, ja właśnie odkryłem, że wcale nie muszę już przyjeżdżać do centrum. Nie ma po co. Wszystko mam na osiedlu, a Filharmonia leży szczęściem już poza ścisłym śródmieściem. Przyjrzałem się nawet tym płytom, co to miasto położyło na wysokości urzędu i wiesz, tam za chwile będzie paskudnie, bo one wysokochłonne sa…

I nie był to głos odosobniony. Coraz więcej ludzi zostaje na osiedlach, bo po co ma do centrum jechać? Ktoś powie, że to przypadłość większości miast i do centrów zaglądają tylko turyści. I tu zgoda, ale niech mi kto podpowie, po co mają do naszego centrum zaglądać jacyś turyści? Co im tu można pokazać? Właśnie wczoraj spławiłam wycieczkę, która koniecznie chciała do Gorzowa na trzy dni przyjechać. Elegancko i dobrą polszczyzną wyjaśniłam organizatorowi, że na razie nie ma po co, bo …. No wiadomo, co. Remont i jeszcze raz remont oraz kolejny remont spowodowały, że i poruszać się trudno, i wejść do kilku miejsc się nie da. Ile można dom pana Kazimierza Marcinkiewicza pokazywać?