W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Almy, Cezarego, Jarosława , 25 lutego 2020

Pan Jazz dojechał do warszawskiego Akwarium

2019-09-18

Gorzowianie tę książkę już znają, teraz pozna ją szersze środowisko jazzowe w kraju. Historia Małej Akademii Jazzu dziś w Akwarium.

Pan Jazz najpierw jeździł po drogach i dróżkach wokół Gorzowa, potem trafił do tytułu monografii dzieła własnego życia, a teraz dojechał do stolicy, do legendarnego klubu Akwarium. A serio, dziś promocja książki o Małej Akademii Jazzu „Jedzie Pan Jazz” w warszawskim klubie Akwarium, czyli w klubie, w którym każdy jazzman chciałby zagrać.

Nic, tylko gratulować, bo to jest wydarzenie. Wydarzeniem bez precedensu jest to, że Malej Akademii mimo różnych kłód rzucanych pod nogi udaje się grać tyle lat. Drugim wydarzeniem jest właśnie ta książka. Monografia dokumentująca rozwój tego niebywałego zjawiska.

Obecnie jest taki trend, aby przy okazji różnych rocznic wydawać monografie i kroniki. Skrócił się wybitnie i uprościł system wydawniczy, więc to nie jest trudne. Pytanie tylko, po co czasami takie książki powstają? Bo bywają zwyczajnie nie do czytania, a tu nie. Tu jest barwnie napisana historia zjawiska, które wydaje się być niemożliwe. No i dziś promocja w Akwarium. Każdy, kto interesuje się jazzem wie, że to miejsce legenda. Klub jazzowy, który jest kamieniem milowym w historii polskiego jazzu. No i właśnie pan Jazz, czyli Bogusław Dziekański oraz szacowni autorzy będą książkę prezentować. Powodzenia zatem i połamcie sobie nogi…

A teraz z drugiego kątka. Zaczął się remont Przemysłówki. Jednak. No cóż. Będzie ten drapak stał w środku miasta i straszył nadal. Widać tak ma być. Co prawda, technika wykonywana remontu mnie z lekka zadziwia. Bo zawsze myślałam, że remontuje się po kolei, od podłogi po dach. A tu się okazuje, że jednak nie. Można sobie wybrać piętro i remontować. Zobaczymy, co tu z tego wyjdzie…