W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2019

No a teraz się narażę tym, co sport uprawiają…

2019-10-05

Ze zdumieniem przeczytałam, że w niedzielę, czyli jutro przez pół dnia trudno będzie przejechać przez miasto, bo jakieści zawody sportowe będą na trasie średnicowej. No cóż.

Generalnie nie jestem przeciwna uprawianiu sportu, choć intensywne może być szkodliwe. Ale niech każdy robi, co lubi, pod warunkiem, żeby to jego ulubienie nie wadziło drugiemu. Dlatego też mój sprzeciw budzi pomysł robienia zawodów sportowych na trasie średnicowej właśnie teraz. Bo dziś to fanaberia. Fanaberia, która tylko dodatkowo korkuje już i tak zakorkowane miasto. Przejeżdżanie przez Gorzów, to sztuka prestidigitatora, bo nie wiadomo, co i jak, gdzie tu jechać, a gdzie nie jechać. Wiem to od zaprzyjaźnionych osobników, którzy po pewnej niebytności w mieście nagle się tu pojawiają.

Ostatnio nawet usłyszałam, że właściwie to bez szkody dla prawdy historycznej i tylko przy niewielkim retuszu można w centrum kręcić filmy o II wojnie światowej. Usłyszałam to od osobnika, który przyjaźnie patrzy na miasto nasze. Ale jego przyjazne patrzenie ostatnio się wyczerpało, kiedy przyjechał z grupą turystów i nie znalazł – miejsca do parkowania, nie mógł przejść spokojnie do tych nielicznych zabytków, a potem wycieczka (wcale niezbyt liczna) nie mogła znaleźć toalety ani przyjaznego, niezbyt drogiego baru na obiad – to tak z dedykacją dla pewnej radnej, która onegdaj bredziła o turystycznym Gorzowie.

I właśnie dlatego uważam, że dopóki rzeczywistość nie nabierze znamion normalność, co oczywiście nie wiadomo, kiedy nastąpi, należy sobie dać na wstrzymanie z dodatkowymi atrakcjami pod tytułem – zamykamy ulice.

A teraz z drugiego kątka. Otóż dziś Noc w Bibliotece. Noc strachów i duchów przeznaczona dla najmłodszych. A najmłodsi, jak wiadomo, lubią się bać. Podziwiam książnicę za coraz lepsze pomysły, za niebanalne propagowanie literatury. Bo i rzeczywiście nadążyć trudno za tym, co proponuje. I bardzo dobrze, bo w czasach czerni myśli odchodzenia od mądrych książek, tylko takie rzeczy maja sens….