W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2019

Sąsiedztwo ryczało, wcale się nie dziwię

2019-10-07

W sobotni wieczór wracałam z teatru. Miasto było jakieś takie poruszone. Co i rusz gdzieś tam ktoś ryczał. W okolicach mego domu było głośno. Bardzo.

Poszłam sobie do teatru, bo tak mam, że z reguły chodzę na premiery, a potem sobie chodzę drugi i trzeci raz, albo piąty na wybrane spektakle. Ludzia teatralna o tym wie, więc nic dziwnego, że byłam i na pewno na wyśmienity monodram Nadbagaż Iwony Kusiak w wykonaniu Karoliny, reżyserii Rafała pójdę kolejny raz. No i sobie wracałam z zaprzyjaźnionym do maksa osobnikiem, kiedy nagle jakieś ryki nas doszły. Zaprzyjaźniony po pół roku w przepięknej Italii nie bardzo jeszcze ogarnął rzeczywistość. Ja za bardzo byłam zanurzona w sferę teatralnego święta, a właściwie pralki emocjonalnej, którą ta znakomita trójka mi zaoferowała, że nie potrafiliśmy ocenić, czego owe ryki dotyczą.

Zaprzyjaźniony się ze mną pożegnał. A ja posłusznie podreptałam do chałupy własnej. Ale po drodze zobaczyłam znajomego w barwach narodowych. Na pytanie – co jest? Usłyszałam, że Bartek został mistrzem świata. Mistrzem świata na żużlu. I usłyszałam, że właśnie odśpiewano hymn narodowy, że barwy, że duma, że …. No oj, Ochwat wiesz.

No to poleciałam do chałupy własnej, teplepatrzydło oraz neta odpaliłam. I co? I gapiłam się na to, co już się dokonało. Bartosz Zmarzlik po półfinałach został mistrzem świata na żużlu. Trzeci Polak po Jerzym Szczakielu – Kolejarz Opole, i Tomaszu Gollobie – tak naprawdę – Polonia Bydgoszcz, a tytuł mistrzowski w czasach Stali Gorzów. A tu masz, babo i wszystkie wróżki świata, mistrzem w tym naprawdę trudnym sporcie został chłopak Stali. Bo w Stali wszystko, co w świecie juniorskim mógł zdobyć, zdobył. Teraz zdobył to, co jest marzeniem wszystkich żużlowców świata. Indywidualne mistrzostwo świata na żużlu.

Indywidualny mistrz świata na żużlu. To naprawdę nie w kij dmuchał. I wcale się nie dziwię, że ulica ryczała, bawiła się, śpiewała hymn, potem trochę piła, potem znów oglądała i ryczała. I znów się bawiła. Mało brakowało, a by się wszyscy spakowali w samochody dwa i pojechali do wsi, gdzie Bartek, ups, sorry, pan Bartosz Zmarzlik, mistrz świata aktualny mieszka. Szczęściem nie pojechali, ale jeszcze w niedzielę trochę ryczeli. Tak się cieszyła moja ulica, myślę, że i cały Gorzów. Tak się cieszyli i jeszcze będą się cieszyć kibice czarnego sportu z tego, co Bartosz Zmarzlik dokonał.

Cieszy się serce zabitej kibicki. Cieszy się, to mało powiedziane. Kibicka szczęśliwa jest bardzo. Kibicka ogląda cały czas ten sam bieg. Kibicka rozumie, że ulica ryczy. Mało w Mieście jest takich chwil, kiedy właśnie ryczenie nie przeszkadza.

Kibice ryczą, bo oglądają… wcale się nie dziwię.

Gratulacje największe, bo to trudny sport. Nie tylko umiejętności zawodnika ale i cała technika o tym decyduje. O warsztat dbała rodzina – tata i cały staf. I to chwała im za to.

Ale o tym, że pan Bartek w tym finale, jak i w wielu zawodach wcześniej nikt głośno nie powiedział, że jechał jak pan Tomasz Gollob, tego nie bardzo po zawodowych komentatorach nie rozumiem. Bo dokładnie tak było. Tak jechał, jak mistrz świata. Inna rzecz, że nigdy kibicem pana Golloba nie byłam, ale doceniam.

A jak ulica znów będzie ryczeć – Bartek, to ja się do ryków przyłączę…