W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2019

A jednak zdjęli Mickiewicza z postumentu

2019-10-10

Nie poszłam zobaczyć, jak to wygląda. Jakoś zwyczajnie nie lubię patrzeć, jak zmienia się bez żadnej przyczyny krajobraz kulturowy.

Rozbabrana Sikorskiego – to jeszcze dałam radę. Natomiast nie dałam rady pooglądać sobie, jak wygląda opakowany w czarną folię Mickiewicz. Dzięki fanaberii kogoś tam jednak trzeba pomnik, który zaświadczał (sic!) o polskości tych ziem i był jedną z najważniejszych stałych kulturowych przenieść w inne miejsce.

Myślę, że fatalnie muszą się jednak czuć ci, co mieli do czynienia z jego stawianiem. Powiem otwartym tekstem. Nie jestem szczególnie przywiązana do postaci Adama Mickiewicza. Więcej, nie lubię go jako człowieka i nie cenię jako poety. Ale jestem przywiązana do znaków kulturowych, przestrzeni, która stała się symbolem samym w sobie. I uważam, że nie było potrzeby jej zmieniać.

Powtarzam to jak zacięta płyta – nie dzieli się bez wyraźnej potrzeby historycznych szlaków – tak uczyniono w mieście. Nie zmienia się bez wyraźnej przyczyny przestrzeni kulturowej – tak uczyniono w mieście.

No cóż. Karma ma tak do siebie, że lubi wracać. Przykład najbliższy – a proszę bardzo. Mało czyste intencje stawiania pomnika Dziadka w Mieście dały efekt tego, że Kasztanka się chwiała i pomnik trzeba było podeprzeć, co i podparty do tej pory jest. Inny przykład, też z lokalnego podwórka? Też proszę bardzo. Obwieszanie wież kościelnych różnego rodzaju antenami, przekaźnikami i bogi wszelakie wiedzą, czym jeszcze zaskutkowało wiadomo czym.

Tak to jest.