W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Amielii, Idalii, Leopolda , 15 listopada 2019

Gorzowianie jednak źle reagują na brak pomnika

2019-10-19

Wydawałoby się, sprawa przebrzmiała. Wydawałoby się, dokonało się,  trudno. Ale jednak nie. Gorzowianie jednak źle reagują na to, co się stało z pomnikiem Mickiewicza.

Ktoś wrócił po jakimś czasie niebytu w mieście. Ktoś popatrzył na zdjęcie w necie. Ktoś w końcu z osiedla się pofatygował, żeby popatrzeć na to, co zostało, czyli na okaleczały postument bez Poety. Ja tam poety nigdy nie ceniłam i nie cenię, ale jako znak kulturowy dla Miasta uważam, że jest – był kardynalny.

I co mówią wszyscy? Ano jednym głosem to samo, co mówił Robert w chwili projektu, co mówiłam ja, co mówili inni – błąd. Tak nie wolno. Nie wolno zmieniać pejzażu kulturowego miasta. To było jakiś czas temu. Teraz do głosu dochodzą ludzie, którzy się tu urodzili, znają miasto jak własną kieszeń, a którzy być może nie mieli okazji śledzić projektów, lub też tego zwyczajnie nie robili, bo i po co. Pewnych rzeczy się zwyczajnie nie rusza.

Ktoś wrócił do miasta, ktoś przyjechał do centrum, kogoś sytuacja zmusiła, żeby tu się pojawić i zobaczyli. Zobaczyli okaleczały postument. W tej sekundzie dotarło do nich, kto co i tu uczynił.

Powiem tak. Nikomu się to nie podoba. Nikomu. Żal i wołanie na puszczy nam zostało. Bo przecież kolejne rondo musi być. Wołanie na puszczy jest jak najbardziej uprawnione – bo nikt w magistracie nie słuchał protestów. Nikt z magistratu absolutnie nie pochylił się nad tym, aby się zastanowić, co magistrat zamierza uczynić. Ja jak zacięta płyta powtarzałam milion razy, że nie zmienia się pejzażu kulturowego. Nie przemieszcza się znaków ważnych dla wielu.

I milion pierwszy powtórzę, na fali znów krytyki zdjęcia Adasia z postumentu, nie robi się takich rzeczy. Zwyczajnie nie wolno. To tak, jakby nagle Statuę Wolności z jednej wyspy w NY na inną przenosić, bo ta wyspa jest niewygodna w komunikacji. To tak, jakby Orły z Jasnych Błoń w Szczecinie przenosić w inne miejsce, bo nagle nowy lokator Szpinakowego Pałacu woli patrzeć na coś innego, niż rzeźbę Gustawa Zemły.

Powtarzam, piszę o tym, bo wiele głosów do mnie dotarło. Ludzi, którzy zobaczyli okaleczały cokół bez pomnika, pierwszego w Gorzowie pomnika polskości. Mickiewicza absolutnie nie cenię. Ale cenię i mam w olbrzymim poważaniu to, co c się wówczas na tych ziemiach działo. I mam w olbrzymim poważaniu gesty tych ludzi, którzy rozpaczliwie usiłowali upolszczyć absolutnie niepolską ziemię. Trudno było stawiać pomnik Janowi Kochanowskiemu. Postawili Mickiewicza. A teraz go nie ma. Będzie rondo. Jak się wszystko uporządkuje, w co absolutnie nie wierzę, to Adaś sobie gdzieś tam stanie. W zadzie kulawej Kasztanki Dziadka, który – nota bene – poety też nie cenił. Co zrobić, takie miasto. Takie miasto, które absolutnie nie ceni niczego. Ani kultury, ani spuścizny, ani tego, czym mogło by być.

Już nigdy niczym ważnym nie będzie. Kto nie wierzy, niech się przejdzie po centrum. Poszłam wczoraj. Dramat. I to nie w sensie gatunku literackiego. Dramat.

Miałam jeszcze napisać o tym, co widzi gorzowski autobus, ale już chyba nie chcę, bo obraz jest jeszcze gorszy.