W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Poszłam sobie do parku ponoć pięknego

2019-11-09

Jakoś nie mam szczęścia do zielska w tym mieście. Jak kto odtrąbi sukces, znaczy,  że miejsce pięknieje, to mnie się to zwyczajnie nie podoba.

A tym razem nie podoba mnie się zasadzenie w każdym możliwym kątku bluszczu lub bluszczopodobnych roślin. Wygląda to nader dziwacznie. A jak znam naturę bluszczu, to za chwilkę będzie gąszcz. A przecież w miejskich parkach wcale nie chodzi o gąszcze. No nie podobna mnie się i już.

Od jakiegoś czasu piszę też o konieczności ustawienia w parku tym, ale też i innych przenośnych toalet. To norma cywilizacyjna, która jest uznana już wszędzie. O braku toalet mówią też sami użytkownicy. I co? I nic. Po prostu nic, jak rzucanie grochem o ścianę. Gąszcze się pojawiają, a toalety nie… Taki standard.

A teraz z drugiego kątka. Zaczyna się kulturalny weekend. No i długi, z cyklu tych, co to rodacy lubią najbardziej. Już dziś wieczorem w Jazz Piwnicy Monika Kowalska zaśpiewa małą francuską piosenkę. W teatrze premiera, w kilku klubach też muzyka. Jednym słowem dużo się dzieje. I tradycyjnie trzeba rzucać monetami albo łodygami krawawnika, aby coś dla siebie wybrać.

Powiem tak. To właściwie bardzo dobrze, bo znaczy, że miasto nie umarło ostatecznie, choć jak się po ulicach chodzi, to jednak ma się nieodparcie takie wrażenie…