W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Ktoś nam zabrał centrum miasta

2019-11-27

Przeszłam się znów po ulicy Sikorskiego. I zgroza mnie ogarnęła. Nic tam się nie dzieje, nic. Za to szkła dużo.

Nie chcę wychodzić na kompletną marudę, ale jednak tak wychodzi. Będę marudą. Co zrobić. A co się stało? Ano to, że okoliczności życiowe mnie zmusiły do tego, żeby się przejść ulicą Sikorskiego. To było dokładnie 25 listopada, o godzinie 9.15. Potrzebowałam pomocy w kilku moich życiowych sprawach. Oczywiście rozumiem, że rzemieślnicy i właściciele sklepów, ci nieliczni, którzy tam są, mają inne godziny pracy aniżeli ja. I wcale, absolutnie nie mam żalu, że ktoś pracuje w innym trybie, aniżeli ja. Bo ja, to taki wczesny ptak. Wcześnie wszystko robię. Tak mam.

Się tym razem nie udało. Trudno, każdy pracuje we własnym tempie. Rozumiem inny tryb pracy. Zatem poszłam do swojej pracy po Sikorskiego…  Dawno nie szłam tą drogą. I co mnie przeraziło? Kompletny bezruch, choć zimy nie ma. Kompletny bezruch. Ani jednego człowieka, który tam by coś robił. Kompletne nic nierobienie na najważniejszej ulicy w mieście. Marazm ostateczny. Tam się nic nie dzieje. To dla mnie jest straszne. Tam nikogo nie ma. Nie ma nikogo, żadnego pracownika, który coś miałyby robić. Nikogo.

Za to znalazłam i się nad tym zastanawiam… Znalazłam tonę śmieci. Zobaczyłam. Puste butelki, buteleczki po alkoholu, puszki po piwie. Co jest? Remont się zatrzymał? Nikt nad tym nie panuje? Każdy może sobie imprezę zrobić? W tym miejscu? Bo dlaczego nie? Nie ma tam nikogo, to niech impreza będzie.

Chyba nie tak powinno to wyglądać. Na pewno nie tak. Rozbabrany do imentu remont trzeba zakończyć. To już trzy lata trwa. I nikt nie wie, jak to zakończyć… Powiem otwartym tekstem… Ktoś nam zabrał centrum miasta, ktoś nad tym nie panuje. Straszne, że nie panuje. Proszę, chcę znów mieć centrum Gorzowa. Chcę znów mieć Sikorskiego przejezdne… Chcę miasta .

Ps. Bo o tym lubię. 230 lat mija od chwili, kiedy z inicjatywy pana prezydenta miasta Warszawy Jana Dekerta spotkali się prezydenci 141 miast królewskich. Chodziło o wypracowanie wspólnego zdania wobec polityki. I tak naprawdę wcale się nie udało. Istotne dla nas jest, że to Jan Dekert owo multum zwołał. Jan Dekert, patron naszego Muzeum. Człowiek, który urodził się w Bledzewie. Wówczas mieście, dziś chyba wiosce. Jak został prezydentem Starej Warszawy, to się mocno w historię zapisał. Trudna sprawa z tym patronem. Ale chyba dobrze mieć takiego patrona. Takiego, o którym można dyskutować, o którego się spierać, o którym można sesję naukową albo popularną zrobić. Jan Dekert. Czarna Procesja Warszawska. Mądry człowiek. Mało kto o nim wie.

Ps.2. Tina Turner wczoraj obchodziła  80. urodziny. W mieście mieszka maks fanów jej sztuki. Pani Tino, samego naj na urodziny. Samego naj!