W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Elwiry, Hipolita, Radosławy , 13 sierpnia 2020

Takie tam spostrzeżenia kulturalne, bliskie i niebliskie miastu

2019-12-05

Już się chyba ostatnio dość nawyzłośliwiałam, nalabidziłam, namarudziłam na rzeczywistość, która mnie otacza, więc pora na coś innego. A na to coś innego nawiódł mnie pewien program, jaki sobie obejrzałam w necie.

Czasami nawet lokalna maruda na wszystko musi odpocząć. Musi, bo jak nie, to wpadnie w jakąś czarną dziurę i będzie kłopot, żeby się z niej wydostać. Dlatego dziś będzie troszku o czymś innym.

Otóż odzyskałam dostęp do sieci, bo ostatnio coraz częściej mam z tym kłopoty. Skoro odzyskałam, to dawaj hulać, wszak piekła nie ma. I po 30 sekundach tego hulania zobaczyłam filmik, w którym znana z mego nieopierzonego jeszcze nastolatkowego życia piosenkarka polska, pani Halina Frąckowiak zaprasza jakąś telewizję do siebie, do własnego domu. Ponieważ z wczesnego słuchania muzyk różnych, ale i oglądania kreacji artystycznych gwiazd telewizyjnych mam panią Halinę Frąckowiak we wdzięcznej pamięci, zatem obejrzałam. I w tym króciutkim filmiku zauważyłam bardzo lokalny trop. Związany z miastem, ale i trochę odległy od miasta. Otóż w domu świetnej polskiej piosenkarki jest moc ikon, rzeźb, obrazów wiążących się z wyobrażeniami aniołów i innych artefaktów odnoszących się do postaci Maryi. Piszę tak, bo wszyscy wiedzą o jaką postać chodzi. No i tu nagle zonk…. Widzę ikonę, obraz Matki Boskiej Rokitniańskiej. Z naszego Rokitna. Tego wizerunku z innymi nie da się pomylić. Rokitniańska ma odsłonięte prawe ucho. Chyba nie ma żadnego wyobrażenia Matki Bożej z uszami poza woalem. Przynajmniej ja o tym nie wiem.

I to jest ten związek z miastem. Bo choć Rokitno to coś z 50 km od nas, ale zawsze, po 1945 roku było ściśle związane z miastem. Tu bowiem była siedziba biskupstwa, a w Rokitnie biło jego serce. Do dziś ludzie idą tam w mega pielgrzymce. Tam się chrzci dzieci. Tam się śluby bierze. Katolicki Gorzów zawsze patrzył i patrzy na Rokitno. Ja też tam czasami zaglądam. I tylko czekam, żeby organy zagrały, zasłona się uniosła. Lubię patrzeć na tę ikonę, na ten obraz. Potem sobie idę precz, na pewną ławkę.

Jak dla mnie sam fakt, że naprawdę znana i lubiana piosenkarka – tu bez żadnego niczego, naprawdę ciekawa, ma w swoim domu artefakt obrazu z Rokitna stał się ciekawym tropem. No niestety, chyba muszę do pani Haliny Frąckowiak napisać, skąd ma ten obraz i dlaczego. Bo z filmiku się nie dowiedziałam. Ale tak, czy inaczej, fantastycznie się coś ogląda i nagle – wow… nasze. Uwielbiam tropić nasze… te gorzowskie tropy sensu stricto, ale i te gorzowskie sensu largo. To takie malusie, zobaczone tropy. Jakiś obraz na czyjejś ścianie. Jakaś tarcza herbowa.

A skoro sama sobie wywołałam temat, bo dziś o kulturze ma być, to może i słówko o innych artefaktach, które w telewizji zobaczyć można było, a o których wszyscy myśleli, że już koniec, że już nie ma. Kilka lat temu poważnych w telewizji polskiej można było zobaczyć reportaż z domu pani śp. Zofii Nasierowskiej i jej męża, znakomitego reżysera Janusza Majewskiego. Oko kamery zobaczyło bowiem tarcze herbowe wiszące w ich domu. Te tarcze zauważyli także muzealnicy i służby konserwatorskie. Tarcze te bowiem pochodziły ze Słońska, Sonnenburga, z Baliwatu Słońskiego. Historia tych tarcz, które tak naprawdę wisieć w kościele słońskim winny, to długi papirus. Tarcze herbowe rycerzy joannitów.

Czasami jak się ogląda nawet głupoty w telewizji, to się widzi coś mega ciekawego dla tego tutaj. Pani Halina Frąckowiak ma ikonkę Matki Boskiej Rokitniańskiej i super. Co do tarcz herbowych joannitów słońskich … Wiele z nich w Szwecji jest. Inna rzecz, że ktoś ich, zakon joannitów, chyba jednak okradł.

Piszę o tym, bo wielu z nas tam jeździ, lubimy patrzeć na wszystko. W Słońsku mieszka ludzia, która walczy właśnie o historię, o historyczną prawdę.

Ps. Muszę, zwyczajnie muszę i już. Wczoraj 70 urodziny obchodził Jeff Bridges. Znam w mieście ludzi, którzy mają tak, jak ja. Kochają Jeffa Bridgesa. To moje ukochane filmy jak Big Lebowsky (od zawsze na zawsze i nigdy nie będzie inaczej), za Fisher King (od zawsze na zawsze i nigdy nie będzie inaczej)  za Szalone Serce (od zawsze na zawsze i nigdy nie będzie inaczej), Ostatni seans filmowy (od zawsze na zawsze), i wiele, wiele jak choćby więcej Wspaniali Bracia Baker. Litania z tytułami może być długa. Jeff Bridges to wspaniały aktor, który ma milion fanów wszędzie. Także i w miasteczku Gorzów. Kocham dobre kino. Wielu w tym kulawym mieście też. Dlatego serdeczne gratulacje do pana Jeffa Bridgesa ślemy…. My fani dobrego kina.