W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2020

Jarmarkowy czas zaczynam, ale inni też zaczynają

2019-12-07

No i proszę, kto to panie Dziejku kochany takie rzeczy widział? Jarmarki adwentowe? Jedziemy i się cieszymy. Ja tam się cieszę i już.

Niech więc będzie sakramentalnie. Jakby mnie kto z dziesięć lub piętnaście lat temu powiedział, że będę jeździć do Niemiec na jarmarki adwentowe, mało tego, będę na nie czekać i zarażać znajomych tym fisiem, to bym się z lekceważeniem i politowaniem popukała w głowę. Jakie to szczęście zatem, że tylko Krasule biało-czarne i te czerwone rogate poglądów nie zmieniają. Ja zmieniłam i to dzięki memu Klubowi Regionalistów się odbyło. I teraz jeżdżę tam, do zachodnich sąsiadów, mnie się tam podoba, od kilku lat zabieram ze sobą znajomych, którym też już się ten obyczaj podoba.

Mało tego. Jarmarki przywędrowały do kraju, ale i do miasta. W innych miejscówkach, tych trochę większych, wyglądają tak, jak u sąsiadów zza Odry. Jest karuzela, Diabelski Młyn, są kramy z grzanym winem, jest muzyka, jest zabawa. U nas ten obyczaj, u nas w mieście, ten obyczaj trochę kuleje, ale co się dziwić. Małe miasto, więc i fajerwerków raczej spodziewać się nie należy. Będzie jarmark robiony przez Thomasa w Centrali. Jak będzie, zobaczę w necie, bo ja dziś, wprawdzie nie skoro świt, ale rano ruszam do Poczdamu. Zwyczajnie nie pamiętam, jak to się stało, że pierwszy raz tam trafiłam na jarmark i odkryłam jarmark holenderski. W Dzielnicy Holenderskiej on był. Łaziłam wówczas maksymalnie zauroczona po krzyżu, bo tak nazywam dwie główne arterie w tej dzielnicy. Piłam grzane wino i tego żółtego pacaja zwanego adwokatem. Zjadłam lukrowane jabłko. Wróciłam do domu maksymalnie zachwycona. I potem już bardzo świadomie śledziłam, kiedy jarmarki holenderskie się odbywają. I już również bardzo świadomie jechałam na jarmarki właśnie po to, aby poczuć się niezwykle w Holenderskiej Dzielnicy. Moi niektórzy znajomi też załapali bakcyla i dawaj z Gorzowa do Poczdamu na jarmarki jeżdżą. Na holenderskie. Ze mną, lub sami – co brawo. Bo to nie jest trudna rzecz.

Ja znowu jadę. Za tydzień też jadę, ale to będzie tylko Berlin…. Plan jakiś mam w głowie, krystalizuje się cały czas. Jadą gorzowianie na jarmarki u zachodnich sąsiadów. Jadą i dobrze się bawią.

Kilka razy, jak się wałęsałam w tym czasie po Poczdamie, to nagle natykałam się na miłych znajomych. Ktoś przyjechał z gorzowskim biurem podróży, ktoś inny z poznańskim… Ale magia jarmarków w królewskim Poczdamie gorzowian mocno przyciąga. I to jest super informacja.

Ja za tydzień znów ruszę na jarmark. Tym razem będzie to tylko Berlin i aż Berlin. A w stolicy zaprzyjaźnionych znajomych i dobrych sąsiadów jarmarków ci oto dostatek. Ja zwyczajnie lubię dwa. Na placu Żandarmerii (wstęp 1 euro) oraz przy Czerwonym Ratuszu. Oj, trzeba jeszcze zajrzeć w kilka innych miejsc, ale chyba czasu nie wystarczy. Gorzowianie jeżdżą na jarmarki do sąsiadów. Mało tego, lubią je bardzo, wracają.

To taki trop dobry do porozumienia. Ale to bajka na inny złośliwiec. Owo porozumienie za pomocą właśnie jarmarków.

A teraz z drugiego kątka. Ozdoby świąteczne nam się w mieście pojawiły. Mnie się szczególnie podoba choinka na Starym  Rynku. I te bombki. Aby tam dojść, trzeba pokonać labirynt. O Kwadracie nic nie napiszę…. Bo i po co.

Ps. Bo zwyczajnie muszę i chcę. Zapowiadam, 10 grudnia, w Książnicy Wojewódzkiej otwiera się Telemost z Książnicą Norwida w Zielonej Górze. Data i miejsce jest nie bez kozery. Tego dnia w Sztokholmie wybitna polska pisarka, pani Olga Tokarczuk odbierać będzie Nagrodę Nobla. Obie książnice święcą to nader ważne wydarzenie dla polskiej literatury właśnie tak, jak się to powinno święcić. Czytaniem tekstów pani Olgi Tokarczuk. W Gorzowie koledzy dziennikarze, czyli Agnieszka Kopaczyńska-Moskaluk, Agata Sendecka  dr Wojciech Kuska, w Winnym Grodzie Agata Miedzińska, Zofia Banaszak, Karolina Kamińska i Wojciech Kozłowski. Super sprawa. Gdzie ja będę w tym czasie? Pewno mocno przyspawana do telepatrzydła… Pewno z górą chustek. Pewno z radością wielką w sercu. Wielka, wybitna polska pisarka Nobla odbierać będzie. I nich sobie co niektórzy, którzy czytać nie umieją, leją hejt. Wybitna polska pisarka, twórczyni czegoś niepodrabialnego, wielkiej literatury Nobla odbiera. Hejt się nie liczy. Liczy się to, że polska literatura znów została doceniona i to jak. A jak dodać, że Noblistka z naszych kątków, to już zachwyt pełny. Ja zwyczajnie jestem w tej kwestii szczęśliwa…