W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Bettiny, Konrada, Mirosława , 19 lutego 2020

No i patrzcie państwo, II LO ma już 70 lat

2020-01-15

Czas tak straszliwie zaiwania, że ani się człowiek obejrzy, a tu już sam jest z lekka zgrzybiałą i siwą staruszką, a na dokładkę szacowne instytucje też obchodzą szacowne rocznice.

Jakiś niepozorny czas temu pisałam o 60-leciu II Liceum Ogólnokształcącego w Mieście. Pamiętam, że poszłam sobie na spotkanie. I nagle zonk, albo wow – co krok, to ktoś znajomy. I to nie tylko z Miasta, ale i z okolic. Musiałam cały czas tłumaczyć, że ja nie jestem absolwentką, tylko pogadać dla materiału dziennikarskiego tu przyszłam. No i ludzieńki znajome w różnym wieku były zdumione, że ja tego szacownego liceum nie kończyłam. No nie kończyłam…

Czym dla mnie jest II LO w Mieście? Przeciekawą szkołą, z której wyszło n ciekawych ludzi. Przeciekawą, bo co i rusz wychodzą interesujące rzeczy. Już sama osoba pierwszego dyrektora tej szacownej szkoły, pana Karola Hermy - jest osobą wybitnie ciekawą. Potem choćby prof. szkoły średniej, bo taki tytuł miał, pan Antoni Możdżer – klasycysta – łacinnik i nauczyciel greki, germanista, ciekawy człowiek – dziś także zapamiętany jako dziadek wybitnego polskiego jazzmana(?), chyba lepiej będzie znakomitego współczesnego muzyka-pianisty Leszka Możdżera.

Ale także to szkoła Anny Makowskiej-Cieleń, polonistki i regionalistki. Pamiętnej Roxy u Osterwy, potem tropicielki śladów pisarek, które zamieszkały w Gorzowie. Mam na myśli samą Papuszę, ale i Irenę Dowgielewiczową. Hanka za swoją szkołę, za II LO, gdzie pracowała jako polonistka, dałaby się żywcem pokroić. I nawet w pewnym momencie mało ważne były dla niej doświadczenia z Teatrem 13 Rzędów Jerzego Grotowskiego w Opolu. Szkoła się liczyła. Ta szkoła.

Z tym liceum przez lata związani byli wspaniali ludzie. Wspaniali, którzy otwierali oczy swoim wychowankom na różne rzeczy. II LO rywalizowało przez lata z I LO.

Tym, co do miasta zajeżdżali jako dorośli, a nie znali pływów, czasem trudno było się połapać, o co chodzi z tym Puszkinem i tą Marią Curie. Bo ten Puszkin to od ulicy nosi przydomek, a Curie od patronki. I raz Puszkin z tarczą, drugi raz Curie z tarczą. Długo trwał ten duopol dwóch bardzo dobrych ogólniaków. Bardzo, bardzo dobrych. A to coś w Puszkinie wymyślili świetnego, więc Curie w te dyrdy dawaj odpowiedź. A to Curie coś wypromowała, to Puszkin znów burzę mózgów uczyniał i znów był remis.

Do czasu, kiedy szkoła Curie poszła na maksa i wprowadziła system amerykański. Mało tego, zrobiła POSZMUN, czyli symulację obrad plenarną ONZ. Oj zadziało się wówczas w mieście. Puszkin oczywiście nie pozostał bierny.

I tak długo można wymieniać przykłady szlachetnej, na osiągniecia, quasi-wojny obu szkół. To w jednej powstała silna społeczność harcerska, o której mówiła cała podziemna Polska (ukłony i chwała śp. druhnie harcmistrz Halinie Kołosowskiej), to w drugiej urodziła się akcja maksymalnie mobilizująca uczniów.

Ale to w II LO, w Curie uczył się Ryszard Krynicki, wybitny polski poeta, który zresztą napisał wiersz o Gorzowie, bardziej o Gottfriedzie Bennie i swoim myśleniu o poezji, ale jednak. Szkoda, że nie chce mieć do czynienia z Gorzowem. Szkoda wielka, bo ja bym chciała pójść na spotkanie z wybitnym poetą, animatorem szlachetnego wydawnictwa ….

Jakby nie mierzyć, jakby nie patrzeć, wybitna szkoła, wybitne środowisko, wybitny ferment intelektualny, naukowy, pedagogiczny, jaki w tej i w tej drugiej szkole panował i panuje, dają efekty. Dziś, w szpicy jest II LO im. Marii Skłodowskiej-Curie za sprawą swego unikalnego i jednocześnie trudnego systemu nauczania, kształcenia. Ten ogólniak został teraz uznany za najlepszą szkołę w regonie. Gratulacje, zwłaszcza w kontekście 70-lecia, jakie ta szkoła obchodzi.

I teraz słówko od siebie. Jak ja wam ludzie, absolwenci, ale i uczniowie zazdraszczam, wam z I i II LO w Mieście. Tego, że dane wam było się uczyć i skończyć owe szkoły oraz teraz w nich się uczyć. Dobra szkoła średnia, dobry ogólniak, dobre technikum to podstawa do dalszej dobrej i owocnej drogi w życiu. Takie szkoły wyposażają swoich uczniów i potem absolwentów w niezbędną wiedzę, w wiedzę i umiejętności dodane, w tym reagowanie na niesprawiedliwość, na sztukę, na myśl, na czytanie, na obywatelskie postawy. Uczą myśleć…. Myśleć i wyciągać wnioski oraz budować tezy….Tylko takie szkoły mają sens.

II LO imienia mojej ukochanej uczonej, prof. Marii Skłodowskiej-Curie, dwukrotnej Laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki i chemii, wielkiej kobiety, wielkiej uczonej (przeczytałam wszystko, co o niej napisano, mam w domu książkę o niej autorstwa jej córki Ewy, obejrzałam wszystkie filmy o Niej i z nią), na urodziny i na obchody wszystkiego naj. A jak znam kadrę, a znam, to poprzeczka tylko pójdzie w górę…. Samego naj szkolaki i kadro nauczycielska. A Miasto winno się cieszyć, że ma taki i ten drugi ogólniak, oraz kilka innych naprawdę dobrych szkół. I nawet durna deforma im nie zaszkodziła. Nie zaszkodziła, bo ludzie, bo dzieciaki bronili i bronią tego, co w tych szkołach najlepsze. Brawo i gratulacje wielkie….

Ps. No i masz Babo placek z zakalcem sromotnym. Miało być jeszcze o czymś innym. Tylko trudno owo inne i mało optymistyczne z czymś tak radosnym łączyć. Ale może jutro o tym napiszę? Może…