W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Emmy, Flory, Romana , 24 listopada 2020

Będą łąki umajone, ukwiecone, pięknie będzie

2020-02-14

Plan jest taki. Najpierw łąka na Górczynie, a potem jeszcze gdzieś. Gdzie? Się zobaczy… I bardzo dobrze, że pierwsza się pojawi.

Łąki w mieście to sama korzyść dla wszystkich. Ładne są, przez cały sezon coś tam na nich kwitnie. Nie trzeba ich kosić, czyli nie będzie śladów węglowych, bo przecież nikt już kosić tradycyjnie nie umie. Musi jechać jakieś smrodliwe i warczące urządzenie, żeby trawniki wyrównać. Poza tym łąki miejskie podobają się niemal wszystkim, więc decyzja super.

Powiem tak, oby więcej takich miejsc i jaka szkoda, że w przywalonym ciężkimi płytami centrum tego się nie da. Nie da się, bo nie ma miejsca na kwietne, miejskie łąki. Jakoś bowiem nie wyobrażam sobie, żeby coś takiego powstało na tym skwerku przed byłym Empikiem, co to się jakoś tak pompatycznie nazywa, że ja, starsza pani, nazwy sobie jakoś nie przyswoiłam. Pies drapał, w każdym razie o miejsce nieomal paradne chodzi, które wygląda żałośnie, choć mogłoby być ładne. Mogłoby by być łąką umajoną, ukwieconą, ale nie będzie, bo nikomu za bardzo na tym nie zależy.

Łąki miejskie to najnowsza moda w dziedzinie dbania o zieleń w Europie. Pojawiają się wszędzie i wszędzie zachwycają. Dlatego też bardzo fajnie, że i miasto nad trzema rzekami się w ten trend wpisuje. Zastanawia mnie tylko jedno w tym kontekście. Co miasto zrobi z zapuszczonymi i zapomnianymi przez wszystkich inspektami przy Filharmonii? Inspektami, na które poszło sporo miejskiej kasy, a które wyglądają, no właśnie, jak inspekty …

A teraz z drugiego kątka. Miasto ogłosiło, że odbędzie się odstrzał dzików, które mieszkają w Mieście, i których boją się zwykli mieszkańcy. No i ciekawa rzecz, kto ma do nich strzelać oraz jak oceniać tych, co do nich strzelają. Ja od jakiegoś dość pokaźnego czasu mam wielki dysonans poznawczy. Bo z jednej strony absolutnie nie zgadzam się na mordowanie zwierzą, ale z drugiej strony jakoś nie bardzo wyobrażam sobie spacer po parku Wiosny Ludów, gdzie będą buchtowały właśnie dziki zadomowione w mieście, czyli w środowisku, które sobie szybko i bezboleśnie zaadaptowały. Łażę sporo po lesie, i jak nie boję się spotkań generalnie z inną zwierzyną, to jednak dzików się boję. Choć doceniam rolę, jaką one w lesie spełniają.

Dziki w mieście – właśnie, kto będzie do nich strzelał, bo myśliwi z Polskiego Związku Łowieckiego raczej nie. Ciekawa sprawa. Poczekam na dalsze informacje w tej sprawie.

Ps. Usiłowałam wczoraj kupić sobie Gazetę o Książkach w tak zwanym ścisłym centrum. Sprawa była beznadziejna, bo wiem, że to się nie da. Ale jednak postanowiłam dać sobie szansę i jednak spróbować. Koniec końców był taki, że poszłam do Askany. A piszę o tym w kontekście owego deptaku, co to ma ożywić centrum. Skoro w centrum nie ma miejsca, gdzie można kupić dobre gazety, to po co tam chodzić?