W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Maury, Milany, Tomasza , 22 września 2020

Będzie dochodzenie w sprawie jeży

2020-02-18

Tyle dobrze, że chociaż to. Choć moim zdaniem i tak sprawa się rozmyje, bo przecież w kraju naszym tylko wariaci dbają o zwierzęta.

Sprawa tyczy bulwersującej przynajmniej część ludzi sprawy splantowania terenu za szpitalem psychiatrycznym. Ofiarą bezmyślnego działania człowieka padły śpiące jeże oraz trochę ptaków. Już wiadomo, że magistrat ma zamiar sprawdzić firmę, która urządziła tę jatkę. Ja myślę, że przede wszystkim trzeba sprawdzić samych urzędników, którzy pozwolili na takie działanie.

Czy ktoś sprawdził, jaki jest stan tego terenu? Czy ktoś zapytał specjalistów właśnie o zimujące tam zwierzęta? To zresztą nie pierwszy raz, kiedy urzędnicy co innego deklarują, a co innego wychodzi w praniu.

Tyle dobrze, że jednak jakieś szczątki wyjaśnienia sprawy się odbędą. Może firma plantująca teren zapłaci jakąś karę. Może, choć niekoniecznie. Ja tylko powtórzę jak mantrę, karma wraca. Zawsze. Bardzo często ta zła, bo dobra raczej się ociąga.

A teraz z innego kątka. Kulturalnego będzie. Otóż furorę na ziemiach zachodnich robi książka pani Karoliny Kuszyk - Poniemieckie. To nader ciekawy opis rzeczywistości, jaka do dziś jest właśnie na tych ziemiach. Pojawiają się wsie podgorzowskie, miasteczka, jedną z głównych postaci jest Zbigniew Czarnuch z Witnicy. Przyznam, rzecz wybitnie ciekawa dla wszystkich zajmujących się regionami ulokowanymi na tych ziemiach.

No i właśnie dzięki przemiłym znajomym wiem, że wieczór autorski pani Karoliny odbędzie się w Koszalinie. No cóż, trochę daleko, więc raczej nie pojadę, ale z chęcią pooglądam w necie.

No i jak zaprzyjaźnione osobniki donoszą, pojawiła się iskierka nadziei, że pani Karolina ze swoją rewelacyjną książką może zagościć też w naszej książnicy. Oj, jak dla mnie byłaby to prawdziwa rewelacja. Ja w swoim poniemieckim mieszkaniu mam tylko autentyczne, stare drzwi z klamkami w kształcie lwich główek, ale zawsze coś mam. Znam jednak domy, gdzie tych poniemieckich jest znacznie, znaczenie więcej. Dlatego ciekawą rzeczą byłoby dla mnie spotkanie z panią Karoliną.

No i w jeszcze jednym aspekcie też. Otóż w Poniemieckim autorka wyraźnie mówi o szabrze, jaki się odbywał na tych terenach zwanych przez prof. Beatę Halicką Polskim Dzikimi Zachodem. Mam w pamięci scysję, do jakiej doszło właśnie podczas promocji książki prof. Halickiej z panią prof. Weroniką Kurjanowicz, która z całą mocą sprzeciwiła się tezom o szabrze, mało tego, napisała nawet artykuł do Nadwarciańskiego Rocznika Archiwalno-Historycznego. Byłabym ciekawa kolejnego spojrzenia obu pań na tę kwestię.