W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Franciszka, Malwiny, Władysława , 2 kwietnia 2020

No i przyszła wiosna, telewizja mi powiedziała

2020-03-20

Mamy pierwszy dzień astronomicznej wiosny. Jak się siedzi w domu, to zwyczajnie trudno to zauważyć.

Jak większość z nas siedzę w domu kamieniem. Jedynym kontaktem ze światem jest Internet i telepatrzydło. Właśnie telepatrzydło mi oznajmiło, że wczesnym rankiem przyszła wiosna. Co prawda, przez kilka dni za oknem była śliczna pogoda, ale władza kazała siedzieć, to tylko tyle co przez okno mogłam się na nadchodzącą wiosnę pogapić.

Wiem już, że jak tak się kamieniem siedzi, to w pewnym momencie kończy się inwencja twórcza i zwyczajne pomysły. Nigdy nie umiałam wymyślać opowiastek i dlatego nie zostałam pisarką, choć kiedyś w dzieciństwie nawet usiłowałam napisać jakieś opowiadanie. Ale szybko zdałam sobie sprawę w tego, że wychodzi mi okropna grafomania, więc dałam sobie z tym spokój. Jak mi ktoś historii nie opowie, to ja jej sobie nie wymyślę.

Ponieważ za bardzo nic się w moim życiu nie dzieje, dlatego mam czas, aby sobie pogapić się na mapy, których mam całkiem sporo w domu. Oglądam sobie mapy, myślę o miejscach, w których byłam, coś tam projektuję i mam nadzieję, że jednak dane mi będzie jeszcze pojechać gdzieś tam w świat.

Odpadł mi wyjazd świąteczny, bo granice zamknięte. Ale mam nadzieję, że wakacyjny już dojdzie do skutku. Ale na razie to siedzenie kamieniem mi zostaje i snucie takich różnych myśli i planów.