W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Aureli, Malwiny, Zygfryda , 4 lipca 2020

Inwestycje w mieście idą cały czas

2020-03-24

Przechodziłam ostatnio przez Sikorskiego i widziałam, że budowa niechcianego ronda trwa. Miasto zapewnia, że inne duże inwestycje też hulają.

Musiałam wyjść z domu i się przemieścić do Skwierzyny. Zaraza, nie zaraza, a sytuacja domowa jest taka, że muszę. No i w drodze do pociągu przechodziłam obok nowopowstającego ronda. Psu na budę ono po prawdzie jest potrzebne, ale się buduje. I to mimo właśnie zarazy. Wielkie ciężarówki tam coś dowożą, coś wywożą. Praca wre.

Z żalem jednak patrzyłam na wydziabaną i usypaną w stosy kostkę brukową, która pamięta odległe czasy. Szkoda, bo na pewno wyleją tam asfalt i będzie jak wszędzie. Adasia z długą ręką postawia gdzieś w okolicy zadu Kasztanki Dziadkowej i zrobi się groteskowo.

Obiecałam sobie, że nie będę o tym więcej pisać, ale kiedy szłam tamtędy, to dopiero sobie zdałam sprawę z tego, że klimatyczny zakątek miasta został zniszczony. Jestem wzrokowcem, muszę coś zobaczyć, żeby wyrobić sobie zdanie. Raczej nie potrafię tego na podstawie planów. I dlatego dopiero teraz wiem, że szkoda tego kawałka miasta. Zwyczajnie szkoda.

Magistrat zapewnia, że prace przy inwestycjach będą trwać, no chyba że zaraza przyspieszy i zacznie atakować wszystkich i wszędzie. Wówczas naturalnym będzie, że prace zostaną wstrzymane. I wówczas nikt raczej nie będzie miał tego za złe. Trzeba się chronić, trzeba chronić ludzkie życie, co dla mnie jest sprawą oczywistą. Wiem jednak, że dla pewnych ludzi niekoniecznie. Ale złośliwiec nie jest po to, aby dyskutować o polityce, którą zresztą średnio się interesuję.

A teraz z drugiego kątka. Otóż jeszcze do niedawna nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak przyłbica medyczna. Teraz już wiem, że coś takiego jest i do czego służy. No i mało tego, okazuje się, że takie coś można względnie szybko wyprodukować przy użyciu specjalnych drukarek. Mało tego, okazuje się, że takie przyłbice produkuje też chłopak w Mieście nad trzema rzekami. Właśnie poprosił o wsparcie w zakupie niezbędnych do tego surowców. Szkoła odzieżowa szyje maseczki. Ludzie zbierają pieniądze. Już pisałam o tym, że szalenie wdzięczna jestem wielu ludziom, dzięki którym mogę siedzieć w domu, zdalnie pracować i mieć nadzieję, że nie oszaleję w najbliższej przyszłości….

Bardzo, ale to bardzo wielkie dzięki. Bo przecież my nie wychodzimy z domu, ale mamy prąd, mamy gaz, mamy ciepłą wodę. A ktoś przecież o to musi dbać. Wielkie, wielkie dzięki.