W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Benedykta, Kariny, Olgi , 11 lipca 2020

Radni nie chcą Dni Gorzowa, przynajmniej ich część

2020-03-25

W czasie zarazy to jednak dobra informacja. Część radnych nie chce organizacji kosztownych Dni Gorzowa i woli przekazać tę kasę na ochronę rynku pracy w mieście.

Powiem tak. Nic mnie bardziej nie jest w stanie ucieszyć, jeśli ten pomysł stanie się ciałem. Od chwili, kiedy to na Dni Gorzowa wydaje się milion i jeszcze więcej, jestem przeciwna tej imprezie. Rozumiem i przyjmuję do wiadomości, że nie wszyscy lubią jazz i klasykę oraz rock progresywny. Ale zwyczajnie nie zgadzam się na wydawanie ogromnej kasy na taką imprezę, jaką od lat kilku się urządza. Scena na nadwarciańskiej łące, na Fabrycznej kramy z kiepskim jedzeniem, piwem i zabawkami dla najmłodszych. Do tego jeszcze przejażdżki czołgami i innym śmiercionośnym złomem. To nie jest kultura. To nie są zadania, z których coś się wynosi. To rozrywka i to dość taka sobie.

Dlatego jestem całym sercem, aby w tym roku tę kasę przeznaczyć właśnie na ochronę miejsc pracy, na wspomożenie potrzebujących, a na tę chwilę wydaje się, iż będzie to więcej niż niezbędne.

Oczywiście Dni Gorzowa, może dzień Gorzowa powinien się odbyć. I to dokładnie w dzień urodzin miasta, czyli 2 lipca. Skromna impreza, ściśle związana z historią miasta, z udziałem tylko lokalnych zespołów. Nota bene piszę o tym od kilku już lat i być może w końcu doczekam się spełnienia mojej idei. No i przy okazji okaże się, czy gorzowianie lubią swoje miasto, czy też pikniki nad Warcią naszą kochaną.

A skoro o miejskich fiestach, to uważam też, że należy już zrezygnować z imprezy na pożegnanie lata. Dokładnie z tych samych przyczyn, jak Dni Gorzowa. A zarezerwowana na ten cel kasa powinna pójść również na wspomożenie rynku pracy czy też innych ważnych potrzeb mieszkańców. Czy tak się stanie? Zobaczymy. Ale zaraza zmienia ludzkie zachowania. Otwiera oczy na nieco inne potrzeby, aniżeli tylko płaska rozrywka. Zresztą jak przyznają sami urzędnicy, już w ubiegłym roku w obu fiestach udział wzięło skokowo mniej mieszkańców niż w latach poprzednich.

I z drugiego kątka. Otóż czy zakaz w przemieszczaniu się obowiązuje także motorzystów? Bo niestety, wczoraj znów zaczęli ryczeć pod moim oknami. Nie jestem fanatyczną przeciwniczką motoryzacji. Nie, ale jestem przeciwniczką motocyklistów, którzy kręcąą ósemki po mieście. Drażni mnie ryk motorów, drażnią mnie zachowania motocyklistów. Nie trawię tych ludzi i ich sposobu funkcjonowania w mieście.