W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Anatola, Leszka, Tamary , 3 czerwca 2020

A jednak zaraza zaciemnia mi spojrzenie

2020-03-28

Zapomniałam o jednym z najważniejszych w kulturze i dla mnie dnu, a mianowicie Międzynarodowym Dniu Teatru. Pierwszy raz, odkąd świadomie chodzę do teatru.

Ten dzień, Międzynarodowy Dzień Teatru był wczoraj. To wielkie święto ludzi teatru, aktorów, reżyserów, dramaturgów, techników, widzów w końcu. Od lat w tym dniu leciałam do teatru właśnie na jakiś spektakl, zwykle premierę. Czekałam na orędzie z okazji tego święta. Potem zawsze był czas na kieliszek wina, pogaduszki o teatrze. Przy okazji tego święta udało mnie się zobaczyć trochę bardzo dobrych spektakli, trochę takich sobie, a trochę kompletnie nieudanych. Jak to w życiu. Raz jest dobrze, raz niedobrze. 

W tym roku premiera z okazji miała być nieco wcześniej. Jeden z moich najbardziej ulubionych reżyserów – Jacek Głomb przygotowywał „Gwałtu, co się dzieje” mego ulubionego romantyka, Aleksandra hrabiego Fredry. Mało zabrakło, zaraza była pierwsza. Mam nadzieję, że uda mnie się ten spektakl zobaczyć. Widziałam fotosy do spektaklu, oj szykowało się coś niebywałego. 

Szanowni koledzy aktorzy, szanowny panie dyrektorze, wszyscy ludzie teatru – spóźnione ale bardzo serdeczne życzenia z okazji waszego święta. Oby już nigdy żadna zaraza nie odwołała waszego święta. Samych dobrych spektakli, samych dobrych pomysłów na życie teatralne. Samego najlepszego.

Ale dla mnie Międzynarodowy Dzień Teatru to także osoba mego przyjaciela, to był jego wybór, to on mnie nazwał – Ren, mój przyjacielu, wielkiego aktora Aleksandra Alika Maciejewskiego. Dziś dokładnie obchodziłby 65. urodziny. Odszedł od nas dokładnie 13 lat temu. 

Alik w Teatrze Osterwy zagrał wiele znakomitych, wspaniałych ról. Wiele razy sprzeczaliśmy się o teatr właśnie, o jego kształt. Jak ja się zapalałam, to tłumaczył mi spokojnie – Ren, daj sobie czas, Ren poczekaj… I zwykle miał rację.

Pamiętam, jak się dowiedziałam, że jest chory. To był mocny cios. Potem pojechałam na jego pogrzeb do Malborka. Ale bardzo, bardzo długo nie potrafiłam się otrząsnąć z tego, że Alika już nie ma. Wiele razy wchodziłam do Lamusa, i zawsze przez długi czas byłam zaskoczona, że Alika nie ma. Tak to już jest z ludźmi, z którymi łączą nas jakieś szczególne więzi. Takie jak choćby przyjaźń.

Dziś obchodzilibyśmy 65 urodziny mego przyjaciela, wybitnego aktora Aleksandra Alika Maciejewskiego.