W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Anatola, Leszka, Tamary , 3 czerwca 2020

Pracownicy szpitala mają specjalny autobus

2020-03-31

To znów dobra informacja w czasach zarazy. Dobrze, że miasto uruchomiło specjalny autobus tylko dla pracowników szpitala.

No niestety, zaraza nie chce odpuścić. Szczęściem ludzie w większości stosują się do zasad i raczej siedzą w domu. Ale jednak ktoś i to całkiem sporo tych ktosiów jest, musi pracować. Wśród tych ktosiów jest cała służba medyczna. I nie jest to tak, że każdego w dzisiejszych czasach stać na własną komunikację. Dlatego też bardzo należy chwalić, że magistrat uruchomił specjalną linię dla medyków pracujących w szpitalach. Ja tam jestem za tym, żeby maksymalnie ułatwiać życie ludziom z pierwszego frontu walki z zarazą. Trzeba im pomagać w każdy z możliwych i znanych nam sposobów. I skoro można było tak, można było uruchomić specjalną linię do szpitala tylko dla medyków, to znakomicie, że tak się stało.

A teraz z innego kątka. Otóż absolutnie nie myślałam, że się ucieszę, kiedy zobaczę na niebie samolot. A tak się właśnie stało. Popatrzyłam przez okno i zobaczyłam ślad na niebie – samolot leciał na wschód, może do Japonii, może tylko do Warszawy, ale leciał. Pomyślałam sobie – jest normalnie, samoloty latają, wróciła normalność. Jak dobrze pójdzie, to sobie zaraz pojadę do Berlina, znów zabiorę znajomych do Pergamonu. Potem pojadę do Bonn i zrobię milion zdjęć. Stałam i gapiłam się na znikający samolot. Ale po chwili otworzyłam telepatrzydło i bum. Rzeczywistość jest w takim samym miejscu, w jakim była wczoraj czy przedwczoraj. Muszę siedzieć w domu, zaraza szaleje, nigdzie nie mogę pojechać, a ten samolot to chyba była jednak moja wyobraźnia, bo przecież nic nigdzie nie lata. I to chyba jest najlepszy przykład do czego może doprowadzić długotrwała kwarantanna.

Zaczynam coraz bardziej tęsknić do możliwości wyjazdu, choćby króciutkiego, choćby na jeden dzień, ale do wyjazdu. A tu panie dziejku wcale nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle będzie to możliwe. To choć może samoloty będą po niebie latać….

Ps. Jedna uwaga. Drażnią mnie informacje o zarazie opatrzone wykrzyknikami. Ten znak ma zupełnie inną funkcję.