W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Anatola, Leszka, Tamary , 3 czerwca 2020

Jak w czasach zarazy zdobyć paczkę?

2020-04-01

Paczka z książką była i czekała na mnie w paczkomacie. Cały ambaras polegał na tym, że ja poza Miastem byłam, a paczkę trzeba odebrać już.

Parę razy pisałam, że podziwiam bardzo tych wszystkich, którzy w czasie zarazy pracują. Najbardziej oczywiście medyków i całą służbę ratowniczą, jak też ludzi pracujących w handlu. Oraz wszystkich, dzięki którym jakoś nam się żyje.

No i do tych ludzi trzeba dołączyć też kurierów oraz wielu innych, o których pracy nawet nie wiemy.

Bo to właśnie dzięki kurierowi przyszła do mnie paczka z książką. Inna rzecz, że głupotą było zamawianie, ale zadziałał impuls – czyli zachowałam się nie jak w czasie zarazy. No i po trzech dniach piknął sms, że książka jest do odbioru. W określonym paczkomacie. I tu się zaczyna problem. Bo tylko 48 godzin na odbiór, bo trzeba podejść, trzeba ustrojstwo uruchomić. A ja daleko od Miasta, znajomych trudno o taką przysługę prosić w taki czas. A z drugiej strony – książka wyczekana i bardzo chciana.

Co było robić? Trzeba było wrócić do miasta, co dla każdego skazanego na komunikację publiczną w dzisiejszych czasach jest sporym wyzwaniem – nie wiadomo bowiem, czy komunikacja przyjedzie, trzeba było pójść do paczkomatu i książkę odebrać. Udało się w ostatnim momencie.

I tak oto proste czynności w normalnym czasie stają się skomplikowanymi, z dużą logistyką wydarzeniami w życiu.

Przykład z książką jest tylko jedynym z wielu, który pokazuje, jak kiepsko jest, kiedy człowiek przyzwyczai się do normalnych czasów, do prostego życia, a tu nagle spadnie na niego plaga egipska. Książka to pikuś w porównaniu do zdobycia recepty, do leczenia na telefon – tak, tak to się teraz odbywa, do kupienia rzeczy istotnych, ale niebędących jedzeniem…

Trzeba się nauczyć nowej rzeczywistości i to szybko, bo zdaje się, że potrwa ona nieco dłużej, niż nam się wszystkim na początku zarazy wydawało…

Ps. A tak przy okazji…. Dziś Prima Aprlis…. Ktoś pamięta, co to za dzień?