W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny , 25 maja 2020

Straszne jest to, że ciągle trzeba o tym pisać

2020-05-13

Wandale już zdążyli zniszczyć wiaty przystankowe, choć deptak jeszcze nie jest oddany do użytku. To straszne, że w kółko wraca ten temat.

Wydawać by się mogło, że kiedy jest tak dużo obostrzeń dotyczących poruszania się w sferach publicznych, także wandale powinni mieć pod górę. A tu co dzień nowy kwiatek, a właściwie nowy chwast. Co dzień bowiem media społecznościowe donoszą o nowych zniszczeniach. Po Kozaczej Górze i deptaku nad Kłodawką przyszedł czas na centrum.

Piszę od lat o tym problemie i smutne jest to, że nikt nie ma pomysłu, co z tym zrobić. Myślałam, że w czasach zarazy, kiedy w mieście jest tak wiele różnych służb pilnujących, cały obywatele się nie gromadzą lub też czy mają prawidłowo założone maseczki, wandale i chuligani ze sprejami nie będą mieli żadnych szans i prędzej lub później zwyczajnie zostaną wyłapani.

Myślenie poszło swoim torem, a rzeczywistość jak zwykle jakimiś krętymi drożynkami. Bo jak widać, wandale i chuligani mają się dobrze,  nikt ich nie niepokoi, tylko w mediach społecznościowych co i rusz podnosi się słuszny lament na tę niemoc wszystkich.

Mnie za każdym razem boli serce, kiedy widzę zniszczoną nową bramę, kiedy widzę popaćkane elewacje, kiedy widzę połamane ławeczki. Może dlatego, że jako właścicielka mieszkania w kamienicy zwyczajnie wiem, ile mojej kasy idzie na każdą nawet najmniejszą naprawę. A jak ktoś jest tak sobie zamożny, to liczyć musi.

Nie wiem, jak sobie z tymi bezmózgami poradzić, ale przeraża mnie, bo proceder się nasila. Miasto, już zresztą z różnych przyczyn niepiękne, brzydnie coraz bardziej miedzy innymi przez takich, jak ci ludzie z sprejami w rękach.

A teraz z drugiego, ale chyba jednak bliskiego kątka. Otóż znów wylegli na ulice jacyś oszalali kierowcy z gatunku tych, którzy gnają po ulicach ile fabryka dała. Obserwowałam właśnie ostatnio takiego jednego, który pokonywał rondo przy IV LO w taki sposób, że mało brakowało, a wjechałby do parku. Zaraz za nim jechał taki drugi kozak – w sensie negatywnym. Potem pod moim oknem znów zaczął uprawiać jakieś rodeo oszalały motocyklista bez tłumika. Rozumiem, że podczas korona ludziom pada na głowę i robią różne rzeczy, ale żeby aż tak szaleć na ulicach? I to tak, żeby to zagrażało ludzkiemu życiu? A nie można sobie ryznąć takim samochodem do Szczecina i z powrotem. Można na S3 pojechać naprawdę szybo, mały ruch, można sobie poszaleć. Ale nie, trzeba pokozaczyć w mieście, postraszyć przechodniów. I też jakoś nie ma nikogo ze służb, żeby temu kres położyć.

No cóż. Korona robi wodę z mózgu wszystkim, nawet tym dziwnym i chuliganom.