W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny , 25 maja 2020

Chyba świat wraca do normy, bo bilety się pojawiły

2020-05-14

Jako pierwszy o biletach na imprezy powiedział mi ktoś z rodziny. Nie uwierzyłam, ale rzeczywiście, już można kupować bilety na jesienne wydarzenia kulturalne.

Czyżby jednak wszystko szło ku dobremu? No chyba tak, skoro właśnie można zacząć planować sezon kulturalny. Można, bo na platformach internetowych pojawiły się już zapowiedzi imprez oraz możliwość ich zakupu. Można zatem planować koncerty w FG oraz spektakle w teatrze. Co prawda jeszcze nie wiadomo na pewno, jak i kiedy kultura ma zacząć pracować, ale skoro takie opcje się pojawiają, to znaczy, że organizatorzy wierzą w koniec cholerstwa, albo choć w takie opanowanie, że możliwe będzie znów normalne życie, gdzie kultura jest jednym z najbardziej niezbędnych składników życia. Przynajmniej dla dość pokaźnej części ludzi, których ja znam.

Przyglądam się dość uważnie etapom odmrażania rzeczywistości, bo po pierwsze mam dość, po drugie moje oba zawody związane są z pracą z ludźmi. I jak na złość, słyszę o wszystkich kolejnych gałęziach życia, a w moich dziedzinach jednak nie. No cóż. Pisałam już, że zaczynają ludzieńki pytać o usługi przewodnickie, choć na razie nie wiadomo, kiedy będzie można pójść na wycieczkę lub pojechać do Muzeum Techniki w Berlinie. I chyba w ten sam deseń organizatorzy imprez zakładają, że będzie je można robić. Czekam, bo już naprawdę zwyczajnie zaczynam wariować. Choć mam w domu i sporą bibliotekę, i sporą płytotekę, Netflixa oraz Canal Plus. Ale jak to wiele razy mówiłam, kultura ma tak jak edukacja, nie znosi braku kontaktu między tym, co gra a tym, co słucha lub ogląda. To trochę tak, jak lizanie lodów przez szybę lub chodzenie wirtualnie po Berlinie, Lubece, Quedlinburgu, Tokio lub Kioto, co ja ostatnio robię.

Tak więc trzeba trzymać kciuki, że w końcu to cholerstwo wróci tam, skąd przyszło i znów będzie normalnie.

I z drugiego kątka. Otóż moja przemiła znajoma, zresztą przemiłą znają w Mieście wszyscy, wzięła się i z drugą przemiłą ozdobiła jedną ze ścian w schronisku Azorki. Powstał kolorowy mural , malowidło przedstawiające panoramę Miasta widzianą z lewego na prawy brzeg. Widać na nim katedrę i kilka innych budynków. Przyznam, pomysł rewelacyjny. Bo niby dlaczego tylko ludzie mają mieć pięknie, czworonogi, te bezdomne, też mogą mieć.

Może dzięki temu malowidłu znajdzie się więcej chętnych do adopcji psów, które nie miały szczęścia w życiu? Oj, dobrze by było, aby tak.

A skoro przy bezdomnych psach jestem oraz o ludziach, którzy im pomagają, to zwyczajnie muszę…. Gorzów to jednak stan umysłu jest i to bez dwóch zdań. Bo z jednej strony właśnie takie akcje, a z drugiej filmik robiący od kilku dni furorę w sieci. Na nim jakiś paskudny dzieciak maltretuje kota. Mało tego, ten paskudny dzieciak sam filmik kręci i sam wrzuca do sieci. To okropne zachowanie małego sadysty z Gorzowa skomentowały największe organizacje pomocowe zajmujące się bezdomnymi zwierzętami. Oczywiście skrzętnie podkreślając – dziecko, maltretowany kot, Gorzów, Polska.

Pięknie, prawda? Kochamy miasto, kochamy je na zabój, nawet jak maltretujemy zwierzęta i tak się reklamujemy, to cały czas kochamy to miasto.

Ps. Przez to cholerstwo, znaczy korona, zupełnie zapomniałam o własnej prywatnej dacie. Otóż minęło dokładnie 20 lat od chwili, kiedy zamieszkałam w Gorzowie. Pracowałam w mieście wcześniej, ale mieszkam dokładnie 20 lat. Czy to wystarczająco dużo?